ZMIERZCHEM  
 
  Moje miejsce na ziemi 03.04.2026 04:26 (UTC)
   
 






















Jaka jestem
Jedyna w swoim rodzaju
Dla każdego inna , zawsze taka sama
Dla jednych księżniczka , dla innych szara myszka
Niezastąpiona, niepowtarzalna
Ciągle szalona, zawsze normalna
Wiecznie otwarta ,  miłości warta.
Nieidealna Ja






Odnalazłam i ugruntowałam swoje zagubione cnoty niewieście. Ci, którzy mnie znają , wiedzą, że nie było to łatwe. Udało mi się?

 Kto prasując twoją koszulę, myśli, jak ci jest w niej do twarzy
i kto - patrząc na ciebie czule, o mroku nocy tęsknie marzy,
a kto w sklepiku ma dylemat - żakiet różowy – czy niebieski?
i kto szybko rozstrzyga temat, bo ty lubisz blue, jak łezki
Kto radykalnie zmienia zdanie, by tylko nie zrobić ci przykrości,
kto mówi –masz rację , kochanie i kto bez ważnych przyczyn się nie złości? 
Tak, tak, to ja -  wierna życia towarzyszka.
Twój cień, parasol, piorunochron - ta niepozorna, szara myszka.





 

 

Jestem kobietą szarooką ani zbyt niską, ani wysoką,
przeciętną całkiem, nienachalnie ładną
a być taką kobietą,
uwierzcie na słowo,  być nie jest łatwo
przez życie przejść z uśmiechem, przejść z wdziękiem,
a przy okazji potrzebującym podać rękę
i robić rzeczy dla innych niemożliwe
przeżyć życie, pracować, wychować
i nie zginąć w tłumie spraw niemożebnych
tak, to nie jest łatwe
bo przecież czasem serce z rozpaczy pęknie
trzeba je zacerować bezbłędnie
i znów udawać że ma się dużo siły



Jestem długodystansowiec! Jak czuję czyjkolwiek oddech na plecach-przyspieszam!
oj, nie jest to autostrada życia,  zwykła szosa drugiej kategorii odśnieżania. Można  nią gnać na złamany uśmiech, ale po latach wielu, czując oddech na plecach, słysząc doganiające i poganiające kroki -  przyspieszałam , przyspieszałam, aż sił zabrakło
i... zjechałam na pobocze.
I już tam zostałam. Trochę z braku sił, a trochę z lenistwa.

 



Cenię ludzi za słowa szczere,
cenię ludzi za słowa mądre;
lecz wśród słów mądrych i szczerych
są słowa, które rwą i wiarę kruszą.

Nigdy nie mówcie „nigdy”, gdy w decyzji czasu trzeba,
nigdy nie mówcie żegnaj, gdy w sercu choć płomyk migocze
aby czas się wypełnił, by znalazły cele rozwiązania,
powiedzcie do widzenia,
by móc po czasie powiedzieć dzień dobry

niechaj słowa wiary nie gaszą,
niech drogę do szczęścia wolną dadzą



 

Nie jestem z wiatru, wiatr się mnie wyparł, gdy go zdradziłam z tobą w ciszy , nie jestem ze słońca, nie przywodzę na myśl jasności i ducha pogody, nie jestem z deszczu, deszcz mnie wyśmiał, gdy zobaczył moje kalosze, nie jestem z ludzi- ludzie mają siebie nadto! 



A już prawie ładnie było,
troszkę jaśniej się zrobiło
lecz słoneczko się zbiesiło
ciemną warstwą chmur okryło
ciężko depresyjna pora
już od rana -do wieczora
mówię jej …fora ze dwora!
ona drwi ze mnie jak zmora
gasi radości płomyczek
smutkiem ściąga me oblicze
za kapotę zołzę chwycę
i wyrzucę na ulicę
popłynę gdzie słońce świeci
gdzie czas tak szybko nie leci
marzenia do złotej sieci będę łowić- jak poeci...




 

 

Nie odchodź jeszcze, jeszcze jasno, czekaj, aż wszystkie zorze zgasną, czekaj, aż mrok podpłynie pod próg - może wtedy odejść będziesz mógł?
nie , nie odchodź teraz – wieczorem, wybierz inną ,wybierz lepszą porę
wieczór trzeba utulić do snu, kołysankę cicho nucić mu
nie , nie odchodź w nocy w ciszy mroku , bo zawrócisz do mnie w pół kroku
gdy usłyszysz, jak serce szalone bije tak, jakby było dzwonem
nie, nie odchodź, jeszcze nie teraz, teraz mi siebie nie zabieraj - ja istnieję tylko dla ciebie
dawno tak zapisano w niebie
o i widzisz , widzisz moje szczęście , każdy czas jest zły na odejście
więc najlepiej chyba się stanie, gdy na zawsze ze mną zostaniesz…moje życie



Pewien pan powiedział do mnie w swojej łaskawości 
jeśli zechcesz , to kiedyś cię zabiorę w takie niezwykłe światy,
gdzie żyją w równowadze zboża, chwasty i kwiaty
- zna pan takie kraje gdzie równowaga zachowana?
bo ja znam proszę pana
w mojej krainie znajdziesz to wszystko
i z wieczora i z rana
mówię ci, że to świat niezwykły
nie muszę iść za tobą w twoje światy
bo mój własny w to wszystko bogaty…

 

 


 
 

Tak niełatwo mnie zrozumieć , tyle wiem ,
czasem myślę,
że sama nie rozumiem się
swoje działania , swoje zachowania po czasie nazywam 
wtedy ,kiedy wszyscy
myślą coś innego 
nie mogę się
szablonem odmierzyć
nie zaszufladkuję
charakteru swego
sprzeczne
i niespójne one są - zachowania moje 



 

Kim jestem?

dla wielu pewno nikim

dla siebie

człowiekiem, który szuka

ważnych dróg
tak naprawdę

swego losu  

jestem niewolnikiem

idę ostrożnie

wzrok w ziemię wbity

boję się potknąć

a dowód niezbity

na te potknięcia

jakiś tam mam

czasami zerknę

na białe obłoki

zachwycę się

chmurką na niebie

lecz idę dalej

krok po kroku

dzień po dniu

i rok po roku

by dojść tam

gdzie się nikomu

nie spieszy

okruchy życia

skrzętnie zbieram

coś tam wyrzucę

więcej zatrzymam
talizman z życia

sobie mam

i marzy mi się

że byłoby pięknie

gdybym już mogła

zobojętnieć




 

 

A u mnie już jesień...
mój miły
dni są krótsze i wciąż
chłodniejsze
liście złote się
roztańczyły
igrają, wirują
na wietrze

bo u mnie już jesień,
kochany
taka barwna- purpurowa,
złota
z drzew opadły rude
kasztany
i za progiem czai się
słota

bo już u mnie, mój miły-
jesień
płynie w górze chmurami
szarymi
czy samotne serce
jesień zniesie
przetrwa między liśćmi
opadłymi
w złotych liściach wiatr sucho
szeleści
nad wrzosami mgieł welony
niesie

powiedz , miły, czy ta jesień
jeszcze
czy to jeszcze nasza, miły,
jesień ?
u mnie mrok jesienny
zapada
zaraz zrobi się chłodno,
ciemno
czemu ,miły,
nie odpowiadasz
czy jesienią jeszcze –
ty... ze mną ?

 

 

 

 
 
Czasami wieczorem
snuję wspomnienia
otwieram książkę
swego życia
powracam z uśmiechem
w czas miniony
i dokonuję
ważnego odkrycia:

ten czas miniony
nie był zły
to była
moja młodość
radość i nadzieje
i coraz milsze
te wspomnienia
i nie żal mi
że tak łagodnie
i niepostrzeżenie
się starzeję

i dalsze lata
te dorosłe
gdy podejmowałam
swe decyzje
nie wszystkie były
dobre i trafione
lecz czy byłabym tu
gdzie jestem
gdyby życie
było chybione?

tak wiele przerabiam
w tym życiu
tyle lekcji
na pamięć się uczę
a jednak
ciągle się uśmiecham
i pewno znów
na głęboką wodę
się rzucę

dopóki mego życia
tyle mej nadziei
i niewiadomych radości
przeplatanych  troską
bo takie jest moje życie
bolesne i zarazem radosne







Jest takie miejsce - mą Przystanią zwane,
wielu nie zna go jeszcze , ono jest tylko mi przypisane , zaproszę tam tylko szczególne Istoty , gdy  samej troszkę smutno mi będzie , jestem pewna ,  zelżeją zimne kłopoty , rozjaśnią się światełkiem w niejednym pewnie względzie.




 


     

Popatrz na moje miasto
na kolorowych zdjęciach
pokażę ci je z radością
popatrz na urok
nieziemskiej rzeczki
i mazurskiego jeziora
spójrz na drzewa
bogate zielenią
czy widzisz
te same barwy co ja?

kolorami tęczy się mienią
na tych drzewach
na kolorowych krzewach
w przezroczystej wodzie
może tymi barwami
czyjeś smutki osłodzę

to urokliwe miejsce na ziemi
to nic, że daleko do wszystkich
nic to, że dalej
to już tylko koniec świata
dla tego wschodu słońca
dla wędrówki po rannej rosie
warto żyć na tym wygnaniu
i o więcej  losu nie prosić

dostałam przecież tak wiele
tak dużo barwnych  dni
podzielić się mogę radością
osuszyć czyjeś łzy
do tanga potrzeba dwojga
tak mądrze śpiewał ktoś
może tę piosenkę
da mi w podarku los
i może to będziesz ty
a może zupełnie ktoś inny
na tym skrawku ziemi
spełniają się najśmielsze sny





 

 

Zimno…
otulę się  płaszczem

jeszcze oczy wygłaszczę

jeszcze zaklnę pod nosem
psia mać...
.

jeszcze chciałabym tu stać

byle dzień do wieczora

byle noc do rana

jeszcze na tej warcie

postać trochę uparcie

chciałabym…

dzień przeżyć, noc ominąć

w ciemnościach nie zginąć

jeszcze łzy i śmiech

chciałabym…

coraz krótsze minuty

coraz rzewniejsze nuty

smutek częściej otula mnie

jeszcze mgłą się otulić

jeszcze ciebie przytulić

nie słyszeć
dźwięków dzwonu

i nie wiedzieć komu

nie chcieć wiedzieć

 

  

 

Nie wyciągaj zaborczo dłoni , by zerwać z łąk bezbronny kwiat nie musisz wiecznie za czymś gonić , dość, że w obłędzie goni świat.   
 

 

 
 
Na mojej dzikiej plaży
mogę spędzić dzień cały
mogę pomarzyć
wodzie zwierzenia oddać
woda jest czysta, błękitna
nie potrafi mnie zdradzić

na mojej dzikiej plaży
w miłość uwierzyć łatwo
a potem też popłakać
gdy coś nie poszło gładko

fale o brzeg leciutko biją
od  brzegu odchodząc
zabierają wspomnienia
twoje, moje,  niczyje

w głębinie je utopią
nie ujrzy ich ludzkie oko
a ja bezpieczna
na dzikiej plaży siedzę

i nadal w szczęście wierzę





  

Nie oceniaj pochopnie ludzi , to karygodny czyn  i błąd
naucz się swe emocje studzić, bo nie uniewinni cię żaden sąd.






Kochaj , kochaj nieustannie - wszystko,  co musisz  i co chcesz , kochaj wiernie, czule, zachłannie- jak ktoś da miłość- to też bierz.

 

 

Gdy otwieram szeroko okno rankiem letnim
gdy chłonę w siebiezapach mazurskiej  ziemi
przepojonej nocnym deszczem
wiem, że życie przede mną niespodzianek niesie wiele
wiem, że tu nie powrócą samotne zwykłe dnie, samotne niedziele
nie pytam o nic z nostalgią w głosie
przeszłości nie zaczepiam
na echa dawnych słów nie czekam
nie odwracam się do tyłu
pobiegnę boso po rosie
po zielonej, mazurskiej trawie
to nie sen …to dzieje się na jawie

 

 

Nie gniewaj się na życie , że szybko umyka , nie złość się, że zbyt prędko mija twój czas ; w nas zegar biologiczny nieustannie tyka i po manowcach życia biegiem goni nas.

 



 

Moja przeszłość

pachnie wanilią
znasz ten zapach?
to zapach

rodzinnego domu
kiedy wszystko

było takie proste
drożdżowe ciasto

w sobotni wieczór
i żadnej troski
mój obecny świat

pachnie wyobrażeniem
złożony jest ze słów
i wbrew tym słowom

często jest milczeniem
to nie jest realny świat
wiesz coś o tym?
znasz taki świat?
a dziś

myślę o przyszłości
pachnącej migdałami
zbieranej

z okruchów wydarzeń
budującej mosty
do marzeń

do szczęścia

do czułości
znasz takie mosty?





Mam moich radości tak wiele, ogromne, średnie i małe , czasami nimi się dzielę i daję radości kawałek



  
 
 

Czy ja jeszcze jestem
czy tylko myśli potargane
poranny brzask
próbuje czesać nadaremnie

to, co wokół
istnieje realnie
to, co nieodgadnione
wiruje we mnie

czy ja jestem jeszcze
czy tylko myśli potargane 
jak włosy
których wieczór
nie umie rozczesać

to co wokół było, nie mija
to co we mnie
ciągle uczy się czekać

czy ja jeszcze jestem
czy tylko zostały słowa
których nikt zrozumieć nie zdoła

to, co wokół
wdziera się do środka
to, co we mnie
tajemnica słodko-gorzka
 

 




Malutkie , miłe radości są bezpieczne , przyjazne ;
są przeciwwagą złości  i tak potrzebne, tak ważne





Nie zaglądam

w przyszłość daleko

nie zaglądam w nią

już głęboko

niech drzemie sobie ukryta

za siódmą górą i rzeką

drogi do niej

na pewno nie odkryję

dla mnie

niechaj zostanie tajemnicza

przecież codziennie

po trochu żyję

niepotrzebna mi

ta ostatnia granica

może przyszłość jeszcze

mnie czymś zaskoczy

może  sprawi mi

odrobinę czułości

może czekają tam na mnie

twoje oczy

i odrobina miłości




  

 
Radościami małymi  kieszenie mam wypchane ,
idę przez życie z nimi przez zdarzenia niechciane.

 

 

 

 


 
 

Nie przeklinam 

swego losu

jeszcze gorszy 

mógłby być
już nie krzyczę,

mówię coraz ciszej
w ciszy też można

przecież żyć
kwiatów już

nie zabieram z łąki
niech inne oczy

cieszą też
już nie gonię
 

za ulotnością chwili
nie narzekam

gdy pada deszcz
już nie oceniam
 

pochopnie ludzi 

częściej wybaczam 

im potknięcia
wiatr częściej
 

głowę mi studzi

i częściej życzę 

ludziom szczęścia
potrafię też dochować
 

niejedną tajemnicę
po co miałabym
 

potem żałować
że nie powierzyłam

ich drzewom
i tylko kochanie

we mnie zostało
kocham wszystko
 

co muszę i chcę
to przecież

wcale nie jest mało
dzisiaj o tym
 

dobrze wiem

 



 
 
 

Czas- sprzymierzeniec i wróg mój zarazem,  koi smuteczki i serca zwątpienie , nieraz złudnym staje się mirażem i jednostajnym tempem niesie zapomnienie.

 


 


 

Mówili o nim dziwne słowa
mówili o nim bardzo źle
on nie bronił się
nie negował
i cały czas był jak by w tle
a ja…

gdy pierwszy raz ujrzałam
te ciemne oczy
a w nich gniew
ja wtedy już wiedziałam
te oczy pokochają mnie
zatopiłam się w tych oczach
i gniew zmieniłam na oddanie
co z tego , że mówili ludzie
to moja gra
niech tak zostanie
i tak zostało
i trwało tak
i przybywało ciągle lat
a ludzie
cóż, taki bywa świat
ludzi z zawiści trafił szlag






A dziś się z losem 

nie pokłócę
chociaż smutno

na duszy jest
kto powiedział
 

że mam się poddać
kto mi zabronił

na jawie śnić
losie głupi

wystawiasz mnie 

na próby
ile jeszcze dróg
 

muszę przejść
ile ciosów przyjąć
 

ile sprzedać uczuć
w które drzwi

mi każesz wejść
I którędy potem wyjść
nie umiesz mi
 

współczuć
spisałeś mnie

na straty
umieranie
 

zafundowałeś  

mi na raty
a ja pragnę
 

zwyczajnie żyć
na złość zrobię ci
przecież jeszcze
 

nie przekwitł bez
jeszcze zapach
 

liliowego bzu chłonę
jeszcze na łąki
 

pójdę zielone
jeszcze znajdę
 
koniczynkę czterolistną
i w nocy
 

wszystkie marzenia
znów się przyśnią




Nadzieja, smutek, trema
naucz mnie inaczej
w mym życiu ciebie nie ma
czy kiedyś znów cię zobaczę?
byłam na tęczy barwnej
oślepiona kolorami
dlaczego uwierzyłam
że tak na zawsze zostanie
a teraz wiary zabrakło
nadzieja gdzieś odeszła
czekać mam, ale na co?
czekać...to cala wieczność
wybory coraz trudniejsze
upadek zbyt bolesny
niepokój wewnątrz wciąż żywy
i gdzie jest to moje miejsce
naucz mnie od nowa
pewności swej i wiary
użyj słów najlepszych na świecie
jeśli ich jeszcze trochę zostało
może uwierzę, że można tak żyć
może uwierzę
że marzyć mogę śmiało
 


       


Ja tak nie chcę
ja nie rozumiem
dlaczego
ja się nie zgadzam

i takie to moje wołanie
a los się uśmiecha
przekornie
i na tacy inne mi
podaje przesłanie
 
wmawia we mnie to
w co uwierzyć trudno
każe się na boki rozejrzeć
każe się w wodzie przejrzeć

i mówi- nie krzycz,
nie proś, nie wołaj
to przyjdzie samo
nie proszone
z marzeń twoich się wyłoni
i poda ci szczęście na dłoni

jeszcze poczekaj,
jeszcze chwil parę
a będzie to niespodzianka
skrojona na twoją miarę
 






 
 
 

Otrząśnij się, życie czeka ,nie zmarnuj swoich szans , taki już los człowieka -nie wolno mówić- pas.



Ach, ta miłość była taka cudna, miała barwy bałtyckich fal,
choć chwilami bywała trudna tej miłości wielkiej mi żal -
jaka piękna była ta tęsknota , zasłuchana, zapatrzona w dal
jak bursztyny, jak piasek złota- tej tęsknoty pięknej mi żal
jak niezwykłe były te marzenia ,w baśń zmieniały kolejny dzień
żal, że takich marzeń już nie ma , że zagarnął je mroku cień
jak realne i piękne sny były przy poszumie srebrem lśniących fal
gwiazdy zgasły, sny się skończyły
świt rozciąga nad morzem mgieł szal 



 
 

Bądź pozdrowiony mój świecie , cudowny, choć niedoskonały,
innego świata
nie znam przecież jesteś jedyny i wspaniały
dziękuję, że obracać mogę kulisty kształt swymi stopami
daleką już odbyłam drogę ,pod wiatr , czasem z wiatru falami 
niezgorzej sobie poradziłam, choć drogi trud
umniejszał siły
z otwartymi oczami żyłam , marzenia zawsze ze mną były
jak na globusie - baletnica-  jeszcze chwileczkę tak postoję
jeszcze się tobą
pozachwycam
nim zamkniesz dla mnie swe podwoje …

 

 


  

 


 

 

 
 



                       

Trzymam was tu w niepewności
jednych bawię, drugich złoszczę
ktoś o mnie nie zapomina
a ktoś już zapomniał
że była taka dziewczyna
taka sobie fraszka- igraszka
a na imię miała...

coś się z nią na pewno stało
może złe jakieś ją porwało
może zabłądziła w lesie
gdzie echo daleko niesie
pewno woła do was z dali
ale wy tacy niestali
w pamiętaniu, w odczuwaniu
już jej nie znajdziecie
 

        

             

 


 

 


 


 

 

 

  

  

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty zamieszczone na stronie http://zmierzchem.pl.tl/stanowią własność autora i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autora jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. 

 
 

 

 

 

  


Cisza przed burzą, czy po burzy cisza - jest w tym pytaniu rozterka
nie pytam by wiedzieć, pytam ot tak sobie i po znajomych zerkam
tak więc zamilknę, by nie burzyć ciszy i poddam się ulotnej chwili
ale czy w ciszy odnajdziemy siebie i czy nasz głos ktoś usłyszy?





Ciągle chłodno , wilgotno ,szaro
i wiatr na wylot wciąż przenika
budzę zapomnianą i starą myśl
z pożółkłego pamiętnika
a tam zapisałam przed laty
wiosna-nadziei czas i marzeń 
i ponosiłam same straty
zbyt wiele było wyobrażeń
już koryguję,  już planuję
skreślam, odrzucam nierealne
marzenia już przyziemne snuję
mniejsze - co nie znaczy - banalne
takie na moją własną miarę
które mnie opromienią szczęściem
mam takich marzeń jeszcze parę
tematem – ty - życie - jesteś najczęściej





 

 



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od początku stronę odwiedziło już 45938 odwiedzających
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja