|
|
|
|
|
 |
|
|
 |







Jaka jestem
Jedyna w swoim rodzaju
Dla każdego inna , zawsze taka sama
Dla jednych księżniczka , dla innych szara myszka
Niezastąpiona, niepowtarzalna
Ciągle szalona, zawsze normalna
Wiecznie otwarta , miłości warta.
Nieidealna Ja

Odnalazłam i ugruntowałam swoje zagubione cnoty niewieście. Ci, którzy mnie znają , wiedzą, że nie było to łatwe. Udało mi się?
Kto prasując twoją koszulę, myśli, jak ci jest w niej do twarzy
i kto - patrząc na ciebie czule, o mroku nocy tęsknie marzy,
a kto w sklepiku ma dylemat - żakiet różowy – czy niebieski?
i kto szybko rozstrzyga temat, bo ty lubisz blue, jak łezki
Kto radykalnie zmienia zdanie, by tylko nie zrobić ci przykrości,
kto mówi –masz rację , kochanie i kto bez ważnych przyczyn się nie złości?
Tak, tak, to ja - wierna życia towarzyszka.
Twój cień, parasol, piorunochron - ta niepozorna, szara myszka.

Jestem kobietą szarooką ani zbyt niską, ani wysoką,
przeciętną całkiem, nienachalnie ładną
a być taką kobietą,
uwierzcie na słowo, być nie jest łatwo
przez życie przejść z uśmiechem, przejść z wdziękiem,
a przy okazji potrzebującym podać rękę
i robić rzeczy dla innych niemożliwe
przeżyć życie, pracować, wychować
i nie zginąć w tłumie spraw niemożebnych
tak, to nie jest łatwe
bo przecież czasem serce z rozpaczy pęknie
trzeba je zacerować bezbłędnie
i znów udawać że ma się dużo siły

Jestem długodystansowiec! Jak czuję czyjkolwiek oddech na plecach-przyspieszam!
oj, nie jest to autostrada życia, zwykła szosa drugiej kategorii odśnieżania. Można nią gnać na złamany uśmiech, ale po latach wielu, czując oddech na plecach, słysząc doganiające i poganiające kroki - przyspieszałam , przyspieszałam, aż sił zabrakło
i... zjechałam na pobocze.
I już tam zostałam. Trochę z braku sił, a trochę z lenistwa.

Cenię ludzi za słowa szczere,
cenię ludzi za słowa mądre;
lecz wśród słów mądrych i szczerych
są słowa, które rwą i wiarę kruszą.
Nigdy nie mówcie „nigdy”, gdy w decyzji czasu trzeba,
nigdy nie mówcie żegnaj, gdy w sercu choć płomyk migocze
aby czas się wypełnił, by znalazły cele rozwiązania,
powiedzcie do widzenia,
by móc po czasie powiedzieć dzień dobry
niechaj słowa wiary nie gaszą,
niech drogę do szczęścia wolną dadzą

Nie jestem z wiatru, wiatr się mnie wyparł, gdy go zdradziłam z tobą w ciszy , nie jestem ze słońca, nie przywodzę na myśl jasności i ducha pogody, nie jestem z deszczu, deszcz mnie wyśmiał, gdy zobaczył moje kalosze, nie jestem z ludzi- ludzie mają siebie nadto!

A już prawie ładnie było,
troszkę jaśniej się zrobiło
lecz słoneczko się zbiesiło
ciemną warstwą chmur okryło
ciężko depresyjna pora
już od rana -do wieczora
mówię jej …fora ze dwora!
ona drwi ze mnie jak zmora
gasi radości płomyczek
smutkiem ściąga me oblicze
za kapotę zołzę chwycę
i wyrzucę na ulicę
popłynę gdzie słońce świeci
gdzie czas tak szybko nie leci
marzenia do złotej sieci będę łowić- jak poeci...

Nie odchodź jeszcze, jeszcze jasno, czekaj, aż wszystkie zorze zgasną, czekaj, aż mrok podpłynie pod próg - może wtedy odejść będziesz mógł?
nie , nie odchodź teraz – wieczorem, wybierz inną ,wybierz lepszą porę
wieczór trzeba utulić do snu, kołysankę cicho nucić mu
nie , nie odchodź w nocy w ciszy mroku , bo zawrócisz do mnie w pół kroku
gdy usłyszysz, jak serce szalone bije tak, jakby było dzwonem
nie, nie odchodź, jeszcze nie teraz, teraz mi siebie nie zabieraj - ja istnieję tylko dla ciebie
dawno tak zapisano w niebie
o i widzisz , widzisz moje szczęście , każdy czas jest zły na odejście
więc najlepiej chyba się stanie, gdy na zawsze ze mną zostaniesz…moje życie
Pewien pan powiedział do mnie w swojej łaskawości
jeśli zechcesz , to kiedyś cię zabiorę w takie niezwykłe światy,
gdzie żyją w równowadze zboża, chwasty i kwiaty
- zna pan takie kraje gdzie równowaga zachowana?
bo ja znam proszę pana
w mojej krainie znajdziesz to wszystko
i z wieczora i z rana
mówię ci, że to świat niezwykły
nie muszę iść za tobą w twoje światy
bo mój własny w to wszystko bogaty…
Tak niełatwo mnie zrozumieć , tyle wiem ,
czasem myślę, że sama nie rozumiem się
swoje działania , swoje zachowania po czasie nazywam
wtedy ,kiedy wszyscy myślą coś innego
nie mogę się szablonem odmierzyć
nie zaszufladkuję charakteru swego
sprzeczne i niespójne one są - zachowania moje

Kim jestem?
dla wielu pewno nikim
dla siebie
człowiekiem, który szuka
ważnych dróg
tak naprawdę
swego losu
jestem niewolnikiem
idę ostrożnie
wzrok w ziemię wbity
boję się potknąć
a dowód niezbity
na te potknięcia
jakiś tam mam
czasami zerknę
na białe obłoki
zachwycę się
chmurką na niebie
lecz idę dalej
krok po kroku
dzień po dniu
i rok po roku
by dojść tam
gdzie się nikomu
nie spieszy
okruchy życia
skrzętnie zbieram
coś tam wyrzucę
więcej zatrzymam
talizman z życia
sobie mam
i marzy mi się
że byłoby pięknie
gdybym już mogła
zobojętnieć

A u mnie już jesień...
mój miły
dni są krótsze i wciąż
chłodniejsze
liście złote się
roztańczyły
igrają, wirują
na wietrze
bo u mnie już jesień,
kochany
taka barwna- purpurowa,
złota
z drzew opadły rude
kasztany
i za progiem czai się
słota
bo już u mnie, mój miły-
jesień
płynie w górze chmurami
szarymi
czy samotne serce
jesień zniesie
przetrwa między liśćmi
opadłymi
w złotych liściach wiatr sucho
szeleści
nad wrzosami mgieł welony
niesie
powiedz , miły, czy ta jesień
jeszcze
czy to jeszcze nasza, miły,
jesień ?
u mnie mrok jesienny
zapada
zaraz zrobi się chłodno,
ciemno
czemu ,miły,
nie odpowiadasz
czy jesienią jeszcze –
ty... ze mną ?
Czasami wieczorem
snuję wspomnienia
otwieram książkę
swego życia
powracam z uśmiechem
w czas miniony
i dokonuję
ważnego odkrycia:
ten czas miniony
nie był zły
to była
moja młodość
radość i nadzieje
i coraz milsze
te wspomnienia
i nie żal mi
że tak łagodnie
i niepostrzeżenie
się starzeję
i dalsze lata
te dorosłe
gdy podejmowałam
swe decyzje
nie wszystkie były
dobre i trafione
lecz czy byłabym tu
gdzie jestem
gdyby życie
było chybione?
tak wiele przerabiam
w tym życiu
tyle lekcji
na pamięć się uczę
a jednak
ciągle się uśmiecham
i pewno znów
na głęboką wodę
się rzucę
dopóki mego życia
tyle mej nadziei
i niewiadomych radości
przeplatanych troską
bo takie jest moje życie
bolesne i zarazem radosne
Jest takie miejsce - mą Przystanią zwane,
wielu nie zna go jeszcze , ono jest tylko mi przypisane , zaproszę tam tylko szczególne Istoty , gdy samej troszkę smutno mi będzie , jestem pewna , zelżeją zimne kłopoty , rozjaśnią się światełkiem w niejednym pewnie względzie.

Popatrz na moje miasto
na kolorowych zdjęciach
pokażę ci je z radością
popatrz na urok
nieziemskiej rzeczki
i mazurskiego jeziora
spójrz na drzewa
bogate zielenią
czy widzisz
te same barwy co ja?
kolorami tęczy się mienią
na tych drzewach
na kolorowych krzewach
w przezroczystej wodzie
może tymi barwami
czyjeś smutki osłodzę
to urokliwe miejsce na ziemi
to nic, że daleko do wszystkich
nic to, że dalej
to już tylko koniec świata
dla tego wschodu słońca
dla wędrówki po rannej rosie
warto żyć na tym wygnaniu
i o więcej losu nie prosić
dostałam przecież tak wiele
tak dużo barwnych dni
podzielić się mogę radością
osuszyć czyjeś łzy
do tanga potrzeba dwojga
tak mądrze śpiewał ktoś
może tę piosenkę
da mi w podarku los
i może to będziesz ty
a może zupełnie ktoś inny
na tym skrawku ziemi
spełniają się najśmielsze sny

Zimno…
otulę się płaszczem
jeszcze oczy wygłaszczę
jeszcze zaklnę pod nosem
psia mać...
.
jeszcze chciałabym tu stać
byle dzień do wieczora
byle noc do rana
jeszcze na tej warcie
postać trochę uparcie
chciałabym…
dzień przeżyć, noc ominąć
w ciemnościach nie zginąć
jeszcze łzy i śmiech
chciałabym…
coraz krótsze minuty
coraz rzewniejsze nuty
smutek częściej otula mnie
jeszcze mgłą się otulić
jeszcze ciebie przytulić
nie słyszeć
dźwięków dzwonu
i nie wiedzieć komu
nie chcieć wiedzieć

Nie wyciągaj zaborczo dłoni , by zerwać z łąk bezbronny kwiat , nie musisz wiecznie za czymś gonić , dość, że w obłędzie goni świat.

Na mojej dzikiej plaży
mogę spędzić dzień cały
mogę pomarzyć
wodzie zwierzenia oddać
woda jest czysta, błękitna
nie potrafi mnie zdradzić
na mojej dzikiej plaży
w miłość uwierzyć łatwo
a potem też popłakać
gdy coś nie poszło gładko
fale o brzeg leciutko biją
od brzegu odchodząc
zabierają wspomnienia
twoje, moje, niczyje
w głębinie je utopią
nie ujrzy ich ludzkie oko
a ja bezpieczna
na dzikiej plaży siedzę
i nadal w szczęście wierzę

Nie oceniaj pochopnie ludzi , to karygodny czyn i błąd
naucz się swe emocje studzić, bo nie uniewinni cię żaden sąd.
.jpg)
Kochaj , kochaj nieustannie - wszystko, co musisz i co chcesz , kochaj wiernie, czule, zachłannie- jak ktoś da miłość- to też bierz.
Gdy otwieram szeroko okno rankiem letnim
gdy chłonę w siebiezapach mazurskiej ziemi
przepojonej nocnym deszczem
wiem, że życie przede mną niespodzianek niesie wiele
wiem, że tu nie powrócą samotne zwykłe dnie, samotne niedziele
nie pytam o nic z nostalgią w głosie
przeszłości nie zaczepiam
na echa dawnych słów nie czekam
nie odwracam się do tyłu
pobiegnę boso po rosie
po zielonej, mazurskiej trawie
to nie sen …to dzieje się na jawie

Nie gniewaj się na życie , że szybko umyka , nie złość się, że zbyt prędko mija twój czas ; w nas zegar biologiczny nieustannie tyka i po manowcach życia biegiem goni nas.

Moja przeszłość
pachnie wanilią
znasz ten zapach?
to zapach
rodzinnego domu
kiedy wszystko
było takie proste
drożdżowe ciasto
w sobotni wieczór
i żadnej troski
mój obecny świat
pachnie wyobrażeniem
złożony jest ze słów
i wbrew tym słowom
często jest milczeniem
to nie jest realny świat
wiesz coś o tym?
znasz taki świat?
a dziś
myślę o przyszłości
pachnącej migdałami
zbieranej
z okruchów wydarzeń
budującej mosty
do marzeń
do szczęścia
do czułości
znasz takie mosty?

Mam moich radości tak wiele, ogromne, średnie i małe , czasami nimi się dzielę i daję radości kawałek
Czy ja jeszcze jestem
czy tylko myśli potargane
poranny brzask
próbuje czesać nadaremnie
to, co wokół
istnieje realnie
to, co nieodgadnione
wiruje we mnie
czy ja jestem jeszcze
czy tylko myśli potargane
jak włosy
których wieczór
nie umie rozczesać
to co wokół było, nie mija
to co we mnie
ciągle uczy się czekać
czy ja jeszcze jestem
czy tylko zostały słowa
których nikt zrozumieć nie zdoła
to, co wokół
wdziera się do środka
to, co we mnie
tajemnica słodko-gorzka

Malutkie , miłe radości są bezpieczne , przyjazne ;
są przeciwwagą złości i tak potrzebne, tak ważne

Nie zaglądam
w przyszłość daleko
nie zaglądam w nią
już głęboko
niech drzemie sobie ukryta
za siódmą górą i rzeką
drogi do niej
na pewno nie odkryję
dla mnie
niechaj zostanie tajemnicza
przecież codziennie
po trochu żyję
niepotrzebna mi
ta ostatnia granica
może przyszłość jeszcze
mnie czymś zaskoczy
może sprawi mi
odrobinę czułości
może czekają tam na mnie
twoje oczy
i odrobina miłości

Radościami małymi kieszenie mam wypchane ,
idę przez życie z nimi przez zdarzenia niechciane.
Nie przeklinam
swego losu
jeszcze gorszy
mógłby być
już nie krzyczę,
mówię coraz ciszej
w ciszy też można
przecież żyć
kwiatów już
nie zabieram z łąki
niech inne oczy
cieszą też
już nie gonię
za ulotnością chwili
nie narzekam
gdy pada deszcz
już nie oceniam
pochopnie ludzi
częściej wybaczam
im potknięcia
wiatr częściej
głowę mi studzi
i częściej życzę
ludziom szczęścia
potrafię też dochować
niejedną tajemnicę
po co miałabym
potem żałować
że nie powierzyłam
ich drzewom
i tylko kochanie
we mnie zostało
kocham wszystko
co muszę i chcę
to przecież
wcale nie jest mało
dzisiaj o tym
dobrze wiem
Czas- sprzymierzeniec i wróg mój zarazem, koi smuteczki i serca zwątpienie , nieraz złudnym staje się mirażem i jednostajnym tempem niesie zapomnienie.
Mówili o nim dziwne słowa
mówili o nim bardzo źle
on nie bronił się
nie negował
i cały czas był jak by w tle
a ja…
gdy pierwszy raz ujrzałam
te ciemne oczy
a w nich gniew
ja wtedy już wiedziałam
te oczy pokochają mnie
zatopiłam się w tych oczach
i gniew zmieniłam na oddanie
co z tego , że mówili ludzie
to moja gra
niech tak zostanie
i tak zostało
i trwało tak
i przybywało ciągle lat
a ludzie
cóż, taki bywa świat
ludzi z zawiści trafił szlag

A dziś się z losem
nie pokłócę
chociaż smutno
na duszy jest
kto powiedział
że mam się poddać
kto mi zabronił
na jawie śnić
losie głupi
wystawiasz mnie
na próby
ile jeszcze dróg
muszę przejść
ile ciosów przyjąć
ile sprzedać uczuć
w które drzwi
mi każesz wejść
I którędy potem wyjść
nie umiesz mi
współczuć
spisałeś mnie
na straty
umieranie
zafundowałeś
mi na raty
a ja pragnę
zwyczajnie żyć
na złość zrobię ci
przecież jeszcze
nie przekwitł bez
jeszcze zapach
liliowego bzu chłonę
jeszcze na łąki
pójdę zielone
jeszcze znajdę
koniczynkę czterolistną
i w nocy
wszystkie marzenia
znów się przyśnią

Nadzieja, smutek, trema
naucz mnie inaczej
w mym życiu ciebie nie ma
czy kiedyś znów cię zobaczę?
byłam na tęczy barwnej
oślepiona kolorami
dlaczego uwierzyłam
że tak na zawsze zostanie
a teraz wiary zabrakło
nadzieja gdzieś odeszła
czekać mam, ale na co?
czekać...to cala wieczność
wybory coraz trudniejsze
upadek zbyt bolesny
niepokój wewnątrz wciąż żywy
i gdzie jest to moje miejsce
naucz mnie od nowa
pewności swej i wiary
użyj słów najlepszych na świecie
jeśli ich jeszcze trochę zostało
może uwierzę, że można tak żyć
może uwierzę
że marzyć mogę śmiało

Ja tak nie chcę
ja nie rozumiem
dlaczego
ja się nie zgadzam
i takie to moje wołanie
a los się uśmiecha
przekornie
i na tacy inne mi
podaje przesłanie
wmawia we mnie to
w co uwierzyć trudno
każe się na boki rozejrzeć
każe się w wodzie przejrzeć
i mówi- nie krzycz,
nie proś, nie wołaj
to przyjdzie samo
nie proszone
z marzeń twoich się wyłoni
i poda ci szczęście na dłoni
jeszcze poczekaj,
jeszcze chwil parę
a będzie to niespodzianka
skrojona na twoją miarę

Otrząśnij się, życie czeka ,nie zmarnuj swoich szans , taki już los człowieka -nie wolno mówić- pas.
Ach, ta miłość była taka cudna, miała barwy bałtyckich fal,
choć chwilami bywała trudna tej miłości wielkiej mi żal -
jaka piękna była ta tęsknota , zasłuchana, zapatrzona w dal
jak bursztyny, jak piasek złota- tej tęsknoty pięknej mi żal
jak niezwykłe były te marzenia ,w baśń zmieniały kolejny dzień
żal, że takich marzeń już nie ma , że zagarnął je mroku cień
jak realne i piękne sny były przy poszumie srebrem lśniących fal
gwiazdy zgasły, sny się skończyły
świt rozciąga nad morzem mgieł szal
Bądź pozdrowiony mój świecie , cudowny, choć niedoskonały,
innego świata nie znam przecież jesteś jedyny i wspaniały
dziękuję, że obracać mogę kulisty kształt swymi stopami
daleką już odbyłam drogę ,pod wiatr , czasem z wiatru falami
niezgorzej sobie poradziłam, choć drogi trud umniejszał siły
z otwartymi oczami żyłam , marzenia zawsze ze mną były
jak na globusie - baletnica- jeszcze chwileczkę tak postoję
jeszcze się tobą pozachwycam
nim zamkniesz dla mnie swe podwoje …


Trzymam was tu w niepewności
jednych bawię, drugich złoszczę
ktoś o mnie nie zapomina
a ktoś już zapomniał
że była taka dziewczyna
taka sobie fraszka- igraszka
a na imię miała...
coś się z nią na pewno stało
może złe jakieś ją porwało
może zabłądziła w lesie
gdzie echo daleko niesie
pewno woła do was z dali
ale wy tacy niestali
w pamiętaniu, w odczuwaniu
już jej nie znajdziecie



Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty zamieszczone na stronie http://zmierzchem.pl.tl/stanowią własność autora i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autora jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane.
Cisza przed burzą, czy po burzy cisza - jest w tym pytaniu rozterka
nie pytam by wiedzieć, pytam ot tak sobie i po znajomych zerkam
tak więc zamilknę, by nie burzyć ciszy i poddam się ulotnej chwili
ale czy w ciszy odnajdziemy siebie i czy nasz głos ktoś usłyszy?
Ciągle chłodno , wilgotno ,szaro
i wiatr na wylot wciąż przenika
budzę zapomnianą i starą myśl
z pożółkłego pamiętnika
a tam zapisałam przed laty
wiosna-nadziei czas i marzeń
i ponosiłam same straty
zbyt wiele było wyobrażeń
już koryguję, już planuję
skreślam, odrzucam nierealne
marzenia już przyziemne snuję
mniejsze - co nie znaczy - banalne
takie na moją własną miarę
które mnie opromienią szczęściem
mam takich marzeń jeszcze parę
tematem – ty - życie - jesteś najczęściej
|
|
 |
| |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|