Rok za rokiem mija
drzewa coraz bardziej pochylone
już przestałam być niczyja
już usta w uśmiechu rozchylone
ty masz twarz taką jasną
śmiejesz się szczerze, nie udajesz
świat stworzył dla nas kryjówkę własną
a ty na każde wołanie stajesz
ja miałam szczęście, niesłychane
znalazłam ciebie na niepogodę
na deszcz, na wiatr, na burzę
dziękuję ci za to kochanie
nie opuszczasz nigdy w potrzebie
podtrzymujesz, gdy wiara się chwieje
deszcz za oknem ,a ja mam wrażenie
że świat dzięki tobie się śmieje
przybiegasz na każde wezwanie
stajesz murem przy moim boku
jesteś facetem na niepogodę
tak powtarzać ci będę każdego roku
Cichutko, cicho, coraz głośniej
Odwaga nie wiem skąd się wzięła
Całemu światu dzisiaj wieszczę
Że nie chcę już tak dalej żyć
Dajcie mi wszyscy dzisiaj spokój
Do tyłu się obejrzę jeszcze
Postrącam z piedestału blichtr
Chcecie iść ze mną, proszę bardzo
Lecz myślę, że nie pójdzie nikt
Dajcie mi wszyscy dzisiaj spokój
Nie chcę kłamstw i półprawd słuchać
Ja przecież też mam własne zdanie
Nie chcecie szczerzy ze mną być
To będę sama, niech tak się stanie
Dajcie mi wszyscy dzisiaj spokój
Do ciebie też mam kilka słów
Wiesz o kim mówię, to do ciebie
Chciałam ci stworzyć raj na ziemi
Ale ty bardziej kochasz siebie
I własne życie w którym masz
Poukładane wszystkie sprawy
Do czego byłam ci potrzebna
Boję się myśleć, że do zabawy
Dajcie mi wszyscy dzisiaj spokój
Do ciebie też mam kilka słów
Wiesz o kim teraz mówię, prawda?
Chcesz tak wiele naraz mieć
Czy nie szykujesz dla mnie piekła?
Nakazy, zakazy, ciągłe pilnowanie
Tłumaczyć się już nie mam siły
Pomyśl, czy właśnie tego chcesz?
Lepsze byłoby już rozstanie
Dajcie mi dzisiaj wszyscy spokój
Do ciebie młody też mam słowo
Choć teraz tego nie zrozumiesz
Gdy przyszłość oczy ci otworzy
Nie będzie na co patrzeć
Zupełnie inny obraz ci się stworzy
Zapomniałeś już jak sercem patrzeć
Na drugiego człowieka
Gdy w końcu tego się nauczysz
Będzie za późno, czas nie czeka
Dajcie mi dzisiaj wszyscy spokój

Kochanie
już nie będzie nudnie
obiecuję
i nie będzie smutnie
nie będzie żałośnie
będzie dużo prościej
nie martw się
że jest mało
wiem
więcej by się chciało
ale starczy nam tego
co los nam dał
marzenia ciągle żywe
fajerwerki myśli
pokonamy bezsens
piękne nam się przyśni
a od jutra będzie nowa
trochę zwariowana głowa
uśmiechnij się
nie żartuję
ja ci to obiecuję

Małe chwile, magiczne chwile
nasze życia znają ich tak mało
magii za mało, serca niedosyt
czułości często brakowało
wybrałeś moment niespodziewanie
o zgodę nie pytałeś wcale
usta zamknąłeś pocałunkiem
w którym rozmyły się żale
i zadziwiła mnie ta chwila
mocą niespotykaną
i pomyślałam ponad niebytem
będę żyła
ciągle jeszcze jestem cała
magiczne światło noc rozświetliło
nie pamiętałam treści słów
tylko melodia w noc popłynęła
melodia twych słów nieziemska
nigdy takich tonów nie słyszałam
zatrzymała mnie w pół drogi
ku rozpaczy najcięższej
odnalazła nasze sny
w pościeli zmiętej
i już wiem,
już zrozumiałam
wymyśliłeś sposób na ratunek
chociaż ratować się nie chciałam

Byłam na wasze żądanie
na każde zawołanie
na płacz byłam i koiłam
wszystkie wasze tęsknoty
z wami ciągle byłam
żale rozdrabniałam
kłopoty naprawiałam
tak myślałam
ile miałam to dałam
a że niewiele miałam
raczej wszystko oddałam
prosiłam tylko o uśmiech
o gest serdeczny
to niewielka zapłata
gdy sąd ostateczny
nie naprawiłam świata
umęczona, zdeptana
podnosiłam się sama
i ciągle
nowe marzenia ubierałam,
wierzyłam, czekałam
z pustymi dłońmi zostałam
mimo to cały czas
na warcie dla was stałam

Chciałabym patrzeć w takie oczy
Ciepłe, głębokie i mądre
Co gdy je blaskiem coś zamroczy
One zawsze byłyby rozsądne.
W takie, które nie kłamały nigdy
Były szczere i nie oszukiwały
Nie zrobiły żadnej krzywdy
I nigdy planów złych nie miały
Które wyłącznie we mnie zakochane
Mogłabym zaufać im do woli
Oszustwem żadnym nie targane
Co wiedziały ... jak serce boli.
Wyczuwały wszystko
Zanim powiedziałam
Domyślały się... gdy ja w pół słowa
Już nie dopowiedziałam
W takie chciałabym patrzeć oczy
Takie bym chciała mieć na własność
Przez całe życie... w dzień i w nocy
A potem razem z nimi zasnąć
Szczęśliwa byłabym w takiej chwili
Starczyłoby mi to za pół świata
Żeby mnie tylko nie zbudzili
Bo cóż to byłaby za strata

Jaka to miłość
czym jest twa miłość?
pytania ciągle
bez odpowiedzi
sobie chciałabym
odpowiedzieć
cierpieniem odpowiedź
w głowie siedzi
czy miłość
ma barwę i smak?
dla jednych pewnie nie
dla mnie, dla ciebie - tak
czy twoja miłość
ma hojność i gest?
tylko wtedy
gdy to miłość jest
powiedz mi
pytanie mnie uwiera
czy dla tej miłości
potrafiłbyś
czy byś mógł
porzucić każdą
z twoich
własnych dróg?
i pójść tam
gdzie ona
drogę ci wskaże
nie za swoim
lecz za jej
drogowskazem?
swój los
marzenia swoje
na jej ołtarzu złożyć
i zachwycać się
jej pięknem
i do końca dni
z nią dożyć?

Już nie będę więcej
zmierzchami
tęsknić tak głupio
nieprzytomnie
nie będę już pytać
co z nami
od teraz
chcę zapomnieć
raz powiedziane słowo
nie wraca
myśli
tylko na chwilę
dane
od dziś całkiem na nowo
będę rządzić moimi
marzeniami
z twojej puli ich część
zabiorę
zakopię je na pustyni
bo, mój miły
one tak nie w porę
okazały się marzeniami
złymi
marzenia-ta serca pożywka
bezpłatne wakacje
w luksusie
serca radosna rozrywka
marzyć trzeba chcieć
a nie musieć

Już nie tańczę
bale nie dla mnie
życie mnie złamało
pan o tym wie
bo panu pierwszemu
to mówię
nie zatańczę już
o nie
niech pan sam mi powie
co ja z tego miałam
tańczyłam, balowałam
i nagle …pas
ta chwila
ten moment
nie tańce mi w głowie
chociaż wspomnienie tanga
ciągle świeże mam
niech bawią się inni
ci
których teraz kolej
na tańce
i miłe swawole
chociaż muzyka
w mej głowie
o tańcu nie powiem
bo ja proszę pana
tańczyć już nie muszę
pan dobrze o tym wie

Nie wiem
skąd przyszła,
nie wiem
jak trafiła
do mego serca
nie wiem dlaczego
pokochałam tak mocno
człowieka jednego
ale człowiek nie mój
swój świat
i swoje życie ma
światem
nie chce się dzielić
życie swoje chroni
wiec dlaczego
chociaż mnie uprzedził
tak bardzo to boli
spać nie daje
żyć nie daje
miłość do człowieka
nie mojego
trzeba zabić tę miłość
trzeba ją wypalić
z mego serca
z mojej duszy
by znów odnaleźć się
w ciszy

Weszłam na wielką górę, lekko, niemal w podskokach, wśród szarotek i chmurek widziałam świat z wysoka, w tak ogromnym zachwycie , gdy nieba dotykałam kocham, kocham cię - życie! uparcie powtarzałam, wiatr letni mierzwił włosy -skóra w słońcu złocista, poranne krople rosy lśniące jak górski kryształ, opieszale, niechętnie spod wierzchołka wracałam, ale wciąż było pięknie i do swych wspomnień się śmiałam, coraz większe zmęczenie entuzjazm odbierało
i coraz dłuższe cienie niskie słońce rzucało, czasem się oglądałam -
górę zasnuła ciemność.
Płakałam. Zrozumiałam. Mam tyle - co przede mną …

Tyle lat już się znamy a czasem zdumiewamy - że mało tak
bo już zapominamy co było między nami - to czasu znak
może los zaklinamy, może przez sen wołamy , że szczęścia brak
coraz rzadziej pytamy , czy jeszcze się kochamy, że już nie tak
łza się czasem zakręci , kiedy nagle w pamięci radosny śmiech.
ziemia drzemie pod śniegiem a myśli swoim biegiem w zimowy zmierzch
Choćbyś miał
długi rejestr wad
i grzeszków księgę całą
dla mnie stanowisz
cały świat
bo serce cię wybrało
w opuszkach palców
miłość śpi
na przebudzenie czeka
ja czekam na te
wszystkie dni
aż przyjdziesz z daleka
przytulisz mnie,
to prosty gest
bezpieczeństwo i spokój
czas zawsze dobry
na to jest
blask w uśmiechu i wzroku
już moje
niecierpliwe palce
jak przed koncertem
ważnym drżą
będą wygrywać czułe walce
pod niebieską koszulą twą
na miłość
odpowiedz miłością
rozwiewaj moje wątpliwości
bądź mi moją teraźniejszością
nie snem z przeszłości
czy przyszłości
