|
|
|
|
|
 |
|
|
 |

Rozkołysałam się chabrami, makami, poczułam zapach konwalii, zatańczyłam na leśnej polanie , a zapach i smak poziomek unicestwił mnie na moment, zachłysnęłam się nim, a kiedy wróciłam na uliczkę, której nie ma, spostrzegłam krzak jaśminu, wtuliłam w płatki twarz, chwilo trwaj i chwilo daj mi taką uliczkę. Rozkołysałam się rzewnie, oj , rzewnie, tak jak by nie był to dzień zwykły a przecież to dzień jak każdy inny, chyba środa, prawda?
Najsympatyczniejszego dnia życzę

Nadziejo, moja nadziejo, zieloną swą pokaż mi twarz - nim wiatry chłodne powieją,
daj wszystko – co dla mnie masz
daj dosyt nieba błękitu, kształtów puszystych obłoków, daj doznać życiem zachwytu
jak było każdego roku
jak karawany podróżne mijają sny, płyną dni,
wszystko, co życie mi dłużne - nadziejo – ty oddaj mi
Dziś prawdziwych poetów już nie ma i o cokół nie warto się bić, pisać można na do- wolny temat, wszędzie snuje się poezji nić, dawne rymy poszły w dal
dzisiaj wolność i słów bal
tylko wierszy, tylko wierszy, tych prawdziwych wierszy - żal !

Polacy piszą wiersze, to fakt, wystarczy wejść na jakiś portal. A tam aż się roi od wierszy, wierszyków, każdy z nas , piszących , uważa, że to umie, potrafi, że właśnie jego pisanie chwyci za serce…no cóż, chyba dobrze mieć takie wyobrażenie o sobie, prawda? Ale przecież nikt nie twierdzi, że jesteśmy poetami, my raczej uwielbiamy „wierszoklecenie”. Przeczytałam gdzieś, że pięć milionów Polaków „bawi się” w pisanie wierszy, a tylko milion je czyta… Niezłe porównanie, nieprawdaż?
Przoduje w tym rankingu oczywiście poezja wirtualna, ale czy musimy się tego wstydzić? Piszemy, bo chcemy, bo może wydaje się nam, że mamy coś ważnego do przekazania, może nasze postrzeganie świata uczuć wydaje się być najważniejsze…dużo nam się wydaje…
Podobno nie każdy Polak umie malować, ale wiersze pisać może i chce…mamy w kraju szkoły malarskie, muzyczne, ale poetyckich niestety nie, nikt nie uczy poetyki, więc sami z siebie doświadczamy „męki twórczej”…i piszemy jak umiemy, może to dla nas jakiś rodzaj psychoterapii?
Ktoś mądry powiedział, że „tylko w społecznościach w których pisze się dużo wierszy może pojawić się wielki poeta”
Piszmy więc śmiało, może w dziesiątym pokoleniu wykluje się poeta.
Dziś prawdziwych poetów już nie ma , jednak każdy poetą chce być
i ja piszę, choć to ściema, lecz pozwólcie mi dalej two –(rz) żyć
Moje Koleżanki miłe, nie ma w życiu nic na siłę , nawet się nie obejrzycie jak mnie w latach dogonicie. Dużej wytrwałości życzę, by zawsze z jasnym obliczem, powitać kolejną wiosnę, zawsze myśli mieć radosne, zawsze wierzyć, że przed nami życie usłane różami.
Pewnie niejedną z Was szlag trafia, że znalazła się jedna taka, co liczy swoje lata , a przy okazji i do Was głosem nieco zakamuflowanym brzmi mniej więcej tak- poczekaj Damo, ciebie też twój peselik dopadnie
ale, jeśli macie poczucie humoru to powinniście jej odpowiedzieć tak:
a niech dopadnie, wszak taka jego rola, z tego zmartwienia żadna mądra dziewczyna nie będzie chora, trzeba sercu pozwolić na fruwanie i dopiero wtedy peselowi się dostanie…
A u mnie już chyba wiosna , dni coraz dłuższe i wciąż cieplejsze ,
listki zielone się roztańczyły , igrają , wirują na wiosennym wietrze
bo u mnie już prawie wiosna , taka nieśmiała , seledynowa
drzewa na nowo ubrane i mazurska trawa znów świeża
bo u mnie na pewno już wiosna , płynie w górze błękitnymi chmurami ,
serca wiosną nie są samotne i tak ładnie się robi między nami
chodź ze mną daleko wiosną, tam, gdzie ze snu budzi się las
krokusy liliowe rosną i zielenią płynie nowy czas
potem lato spotkamy po drodze, taki wędrówki sens,
siądziemy na plaży o słońca zachodzie
zachwycimy się światem znów
możemy milczeć w cuda przyrody zapatrzeni
gdzie cykl natury pejzaż zmienny w bajkę przemienił
więc widzisz, tu nie potrzeba żadnych słów
tylko na wędrówkę ze mną po ścieżkach mazurskich rusz
Kiedyś znajdę i czas i ochotę na porządki duszy generalne,
apamiętam wszystkie myśli złote a zapomnę prognozy fatalne
kiedyś znajdę czas i taką pewność , która z lat przeżytych się rodzi
myśli znów ogarnie lekkość i zwiewność gdy w łąkowym kwieciu będę brodzić
kiedyś może będę miała ochotę - życiem znów się zachwycać
w zawody będę szła z wiatrem a świat stanie się barwnym teatrem
kiedyś…kiedyś nawet zapłaczę, że tak szybko w życiu mijałam
kiedyś nawet wrogom wybaczę, że kąsali gdy ja się chwiałam
Nie przeklinam swego losu
eszcze gorszy przecież mógłby być
już nie krzyczę, mówię coraz ciszej
w ciszy też można przecież żyć
kwiatów już nie zabieram z łąki
niech inne oczy cieszą też
już nie gonię za ulotnością chwili
nie narzekam, gdy pada deszcz
już nie oceniam pochopnie ludzi
i częściej wybaczam im potknięcia
wiatr częściej głowę mi studzi
i częściej życzę ludziom szczęścia
potrafię też dochować niejedną tajemnicę
i - aby dojść do takich wniosków
musiałam przeżyć prawie całe życie
 |
|
 |
| |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|