Usiadło między brwiami zmartwienie - ludzkie sprawy i zmarszczki wyżłobiło jak źdźbła łąkowej trawy usiadło w ust kącikach, nawet się zagnieździło i ciszej gra muzyka, niebo się zachmurzyło
oczom zabrało światło, blask radości promienny, los dba, aby nie brakło zmartwień licznych, codziennych...
Czas nie ma czasu na zadumę, na filozofię przemijania, z prochami marzeń dzierży urnę,
biegnie, jakby go ktoś poganiał
choćby wszystkie świata zegary stanęły jak gromem rażone
i tak - czas łobuz, kumpel stary minie nas z ironicznym ukłonem...

Tyle lat już się znamy a czasem zdumiewamy -że mało tak , bo już zapominamy co było między nami -
to czasu znak.

Uczyłam się ciebie
długie lata
na pamięć cię umiem
teraz nie wiem
co zrobić z tą wiedzą
gdy zniknąłeś
z ostatnim
wiatru poszumem
po co była
ta cała nauka
po co
ciałem i duchem
po co
wzrokiem i słuchem
szłam za tobą
krok w krok
byłeś w każdym
moim marzeniu
zimą, wiosną, latem
czy zostaniesz?
tak, zostaniesz
ale tylko
w moim wspomnieniu

Mężczyzna na
zimowe chłody
zapas humoru
musi mieć
rozpędzać burze
topić lody
i dużo różnych
rzeczy chcieć
podawać mi
herbatkę z miodem
otulać pledem
stopy me
a kiedy w domu
wieje chłodem
mocno, gorąco
tulić mnie
miłości dawać mi
dowody
zjawiać się
w każdym moim śnie
mężczyzna
na zimowe chłody
musi naprawdę
kochać mnie
wolno chwilami
tak pomarzyć
w marzeniach
wszystko spełnia się
a w życiu też
może się zdarzyć!
życie bez marzeń
nuży mnie

Zapukałeś wieczorem
do mych drzwi
nie wiem czy
na ciebie czekałam
już nie czekałam
nie wiedziałam
czy otworzyć drzwi
już nic nie wiedziałam
było dobrze
spokojnie, bez marzeń
pogrzebałam je we śnie
na zawsze
zapukałeś
niespodziewanie
ty tak robisz
nieoczekiwanie
no właśnie
czego szukasz za
zamkniętymi drzwiami
do jakiej przeszłości
chcesz wracać
nauczyłam się
przy tobie radości
ale bardziej
nauczyłam się płakać
łzy już dawno
wyschły na policzkach
pudrem i różem
przykryte
tylko w oczach
smutek pozostał
i na twarzy
cierpienie wyryte
nie powrócę już
do przeszłości
nie obudzę
demonów zwątpienia
pozwól mi żyć
swoim życiem
pozwól na moje
własne widzenia
nie pukaj tak
natarczywie
nie czekaj
oddech spoza
drzwi słyszę,
twój oddech
przyspieszony
nie każ mi z
amkniętych
drzwi otwierać
nie mam siły
jeszcze raz
spojrzeć na ciebie
bo jeśli spojrzę
żaden zamek mnie
nie powstrzyma
drzwi otworzę
i zacznę od nowa
śmiać się
i płakać na przemian

Idę
prostą
drogą
chociaż
czasami
skręcam
niepotrzebnie
cofam się
nakładam drogi
popełniam błędy
jak każdy człowiek
uczę się ciągle
i na to nie ma
żadnych lat
coraz piękniej
chcę żyć i mądrzej
może inaczej
niż rozsądnie
po prostu
po swojemu żyć
a oni wciąż i wciąż
tłumaczą mi
jak żyć mam
i co robić
pokazują
że według nich
nie takie gesty
i nie te słowa
pogubiłam się
w zakazach
w radach
i ostrzeżeniach
mam prawo
do własnych dróg
do mojego spojrzenia
przecież daję wam
wolną rękę
żyjecie tak
jak chcecie
nie wtrącam się
nie wytykam potknięć
pomóc gotowa jestem
gdy po potknięciach
sami się nie podniesiecie

Upłynęło życie
nie wiem jak
zbyt szybko
przeleciało tyle lat
ojciec mi wieki temu
karty na stole rozłożył
długo w nie patrzył
w milczeniu
dziwnym siedział
s potem powiedział
ciężkie będzie
twoje życie
nic na to nie poradziszi
i nikt ci w tym nie pomoże
ale po latach wielu
nie do wiary
radość i szczęście
do ciebie zapuka
przyjmiesz je
i wtedy nie będziesz
już niczego szukać
bo wszystko
dostaniesz na tacy
tak będzie, nie inaczej
śmiałam się wtedy
wszak mój ojciec bredził
przede mną
całe życie było
miało być wspaniale
wierzyłam święcie
że pokieruję
swoim losem
że łzy i smutek
to nie życie moje
dziś wiem
karty wówczas
prawdę powiedziały
szkoda
że ojca już nie ma
jego oczy na pewno
by się uśmiechały
Może jutro
może za dni parę
sprawdzę co za horyzontem moich snów
pojadę na drugi koniec świata
co tam znajdę?
czy zostanę tam na stałe
czy szukać będę dalej?
spakuję parę rzeczy, kota i psa
zostawię niedomknięte okna
podleję kwiaty, by nie zwiędły zbyt szybko
wysiądę na obcym skrawku ziemi
rozejrzę się dookoła
czy to miejsce mnie polubi
czy ja polubić je zdołam ?
czy odnajdę swoje klimaty ?
a jeśli nie?
czy stworzyć je potrafię?
Jesteś moją opoką
wspierasz mnie
dobrym słowem
płaczę z tobą
śmieję się z tobą
jak dobrze
mieć cię obok
jesteś czułością
dobrotliwą
wysepką w morzu
zakłamania
jesteś poranną kawą
kroplą deszczu
na szybie
pajęczyną na ścianie
rozkwitłym kaktusem
jesteś życiem
w kolory ubranym
jesteś moim
niesamowitym zrywem
Mam do ciebie
życie moje
prośbę małą
przecież nigdy cię
o nic nie prosiłam
przyjmowałam wszystko
co mi dajesz
i o nic się
nie targowałam
ale dzisiaj
myśli mnie naszły
pomyślałam,
a niech tam
spróbuję
wiem, wiem,
co mi powiesz
to nie ten czas
i nie ta pora
nie po tej stronie
mnie zarachujesz
nie obchodzą mnie
twoje rachunki
szaleństwo we mnie
przyczajone
ono nadal żyje
pozwól mi na nie
życie moje
nie rzucaj mi teraz
kłody pod nogę
czasu już niewiele
odrobiłam tyle lekcji
może już czas,
aby marzenia
tak, by marzenia
się spełniły
żałowałeś mi
ciągle dobrego
jak byś sprawdzał
moją wytrzymałość
machnij ręką,
życie moje
przymknij oko,
ja się dostroję
a ty mi uchylisz
furtkę małą
może jeszcze
zdążę zaszaleć
Wydarzają się, przydarzają
w naszym życiu
historie niecodzienne
przyjmujemy je
z niedowierzaniem
poddajemy się chwili
nastrojowi
a potem
to bardzo dziwne
potem czujemy się winni
a może ktoś chce
abyśmy tak się czuli
przecież to nie my
to los przewrotny prowokuje
i patrzy i czeka
w zdumienie się obleka
ciekawy reakcji człowieka
małego, słabego człowieka
coś miało być rozrywką
odskocznią na trochę
zapomnieniem o życiu prawdziwym
skrętem małym na manowce
bez myślenia, że to niebezpieczne
że z czasem nic nie staje się proste
a potem przychodzi taka chwila
człowiek zagubiony myśli
co stać się może
gdy jedno powie dość
a drugie tkwi jeszcze w emocjach
zanim emocje ze wszystkim opadną
i gong ogłosi koniec przytłumionym głosem
będą noce bezsenne, klatka ciasna
nie dzwoniący telefon i niemoc własna
rozpamiętywanie, winy szukanie
ran rozdrapywanie
tak będzie, może więc warto
przed wejściem do głębokiej wody
pomyśleć po co, na co i dlaczego
pozbywać się dobrowolnie
własnego życia i własnej swobody
Spotkaliśmy się
na dziwnym
skrzyżowaniu
własnych losów
w powodzi słów
tak w życiu bywa
w dziwnym życiu
krzyżują się słowa
nieoczekiwanie
iluzja?
być może
czasami
nas dotyka
przecież nie
ze swej
ani nie
z twojej winy
pokochałam magika

Jeszcze nie zapomniałam
i nie zapomnę
bo wiem
że zapomnieć nie można
życia , którego już nie ma
które było i było prawdą
ale
może legenda jeszcze trwa
może życie kryje dla mnie
tysiąc niespodzianek i
i kto odgadnie
którą z nich pochwycę
która z nich przywróci mi życie
która sprawi, że serce mocniej zabije
i która mi pokaże
ze jeszcze żyję
ale
przecież znalazłam
odkryłam wyspy szczęśliwe
czepiam się brzegu rękami obiema
mie wypuszczę z rąk obu
tej złotej nici
która dwa serca połączyła
która myśli nasze
zjednoczyć potrafiła
ta legenda to nie bajka
to prawda, którą odkryłam
widzisz? ta złota nić jest mocna
popatrz, wiatr największy jej nie zerwie
popatrz, złoto mieni się
dd tęczy barwy zabiera
nie zerwiemy tej nitki
jeszcze nie teraz
jeszcze dzisiaj mówię…nigdy

Miły mój
skąd wiedziałeś
że mi trzeba
takiej wolności
jak odnalazłeś
drogę do mnie
w tej wielkiej
nieskończoności
skąd u ciebie
takie przeczucia
że ja szukam
takiej miłości
zdradź mi sekret
jak ci się udało
jak udało ci się
ocalić mnie
od miałkości
miły mój
skąd wiedziałeś
że ja szukam
takiego szczęścia
w samą porę
mi to szczęście dałeś
i znalazłeś
takie piękne miejsca
i kto cię nauczył
los zaklinać
i takich cudów
dokonywać
przecież ja jestem
taka zwyczajna
taka zwyczajna
dziewczyna
codziennie
szczęście obiecujesz
i słowa
zawsze dotrzymujesz
a ja patrząc
jak rankiem
słońce wschodzi
coraz rzadziej myślę
o słońca zachodzie
Jeszcze tylko oczy
zacisnąć mocno
by nie widzieć
wokół już nic
by nie widzieć
i nie pozwolić
by na nowo
płynęły łzy
jeszcze głowę
podnieść do nieba
by wypatrzeć
w niebie anioły
i przywołać je
tu do siebie
bo aniołów
bardzo potrzeba
coś już było
coś się skończyło
pustka zimna
niezapełniona
jeszcze tylko
zapomnieć ból
a potem znów
wyciągnąć ramiona
Kiedyś, dawno temu
cię kochałam
bezlitosny dla miłości
bywa czas
dziś już nie wiem
dlaczego kochać cię
przestałam
tak już bywa
wiem dziś jedno
nie ma nas
dawno temu
nawet ci się śniłam
i marzenia się spełniały
kiedyś tam
w snach naprawdę
z tobą byłam
dziś beze mnie śnisz
dziś jesteś sam
już tak dawno
ciebie nie widziałam
nie brakuje mi widoku twego
dziwnie tak
tylko smutek coraz większy
w każdym roku
i nadzieja odlatuje
jak ten ptak
dawno temu
bardzo dawno temu
cię kochałam
chciałam z tobą
każdą drogą iść
dziś o tobie
i o drodze zapomniałam
smutno mi?
nie
bo otworzyłam
inne drzwi…
