ZMIERZCHEM  
 
  Za mało na ... wszystko 07.04.2026 07:34 (UTC)
   
 




Miałam tyle marzeń
pragnień skrojonych
na swoją miarę
chciałam opowiedzieć
nie słuchaliście wcale

cicho mówiłam do siebie
głowy nie podniosłam
wiedziałam …słowa nie padną
na podatny grunt 
i nagle zaczął
narastać we mnie bunt

dlaczego nikt mnie nie słucha?
dlaczego moje pragnienia
są tak mało ważne?
dlaczego muszę się nagiąć ,
choć wcale tego nie pragnę? 
podniosę głowę

spojrzę prawdzie w oczy
już nie chcę waszej wiary
moja siła jest w tym co czynię
wychylać się ze mną 
nikt nie musi wcale

będę silna i pójdę prostą drogą
do mojego celu 
nie muszę iść z nikim
wspólnie?...  to chyba nie po drodze
w tej wędrówce ku gwiazdom
własne szczęście na szali położę



 

Życie się zużywa, niestety, tak bywa, jedzą mole cenne etole
moje aktywa i pasywa wywiał wiatr, hen w szczere pole
serce zostawił, nie da rady zajmować się nic nie wartym wrakiem
gdzie spojrzeć- same dziury, łaty, przyklejone plastry byle jakie
tyle się serce natrudziło , tak wiele dokoła kochało
dudniło, tętniło, waliło , a skąd pretensje, że za mało?




Słowo za dużo , słowo za mało, niby nic , fraszka, drobiażdżek
życie się pokomplikowało - ważne jest słowo każde
NIEDOMÓWIENIA - tajna broń - rani, kaleczy i dobija - przed ostrzem jej - panie- chroń
pamięć o niej nie mija
słowo za dużo? - jeśli piękne, nigdy dość czułych dobrych słów
a jeśli tama złości pęknie- wstrzymaj lawinę, nic nie mów
za mało źle, za dużo źle, słowa już odpłynęły w dal
nie powiesz „tak”, nie powiesz „nie" będzie radość , będzie i żal
słowa stworzyły obraz nasz w życiu codziennym, w necie
ile słów weźmiesz , ile dasz -
"w słowach mnie odnajdziecie”…
ze słów ulepiony każdy z nas, które rozdaje jak podarki
nieubłaganie pędzi czas -
pora nakręcić znów zegarki …

 




Czy to już wszystko było, to co było?  już się wyśniło? spełniło? uśpiło? 
blaski i cienie – jak popiół i diament  na czas niepewny przechowuje pamięć ?
mijają chwile jak przydrożne drzewa , wicher uniesień tęsknie w sercu śpiewa
w mgle zapomnienia znikają pejzaże, chabry i maki i bliskie ludzkie twarze
jeszcze smakować życie i dotykać życie, trwać w niekończącym się życia zachwycie
chciałoby się jeszcze przez chwilę na warcie postać
aby w pamięci wdzięcznej wszystkich bliskich zostać

 

 

To trochę za mało na miłość,  długi mail, krótki sms ,

by było...gdyby jednak było , ale jest tylko to, co jest.





Dziś życie już jest za krótkie na miłość ,  nawet na tę jedną – jedyną
tyle się jeszcze nie spełniło , a już wspomnienia dawne bledną
dziś … życie już jest za krótkie na szczęście - choćby i na całkiem malutkie
niedośnione szczęście najczęściej zagasa - przyodziane smutkiem
dziś- życia - na życie jest za mało , na podniebne wzloty, potknięcia 
chronię, co jeszcze mi zostało i to, co jeszcze jest do wzięcia 




 

Wyrzuć przez okno
jego pretensje i żale
niesnaski 
złe słowa
wyrzuć, 
nie żałuj wcale

za drzwi
wystaw walizki
pełne marzeń
niespełnionych
upchaj w nie słowa
bez pokrycia
nie marnuj
dłużej życia

zwróć mu kapelusze
buty i ubranie
niech zabierze
to wszystko
w innym kącie
niech stanie

dużo narosło,
nazbierało
zagraciło mieszkanie
oddychać swobodnie
nie pozwalało
nie żałuj
nie warto, nie trzeba
szkoda twego czasu
bo ten nie czeka

za moment, za chwil parę
zdumienie cię ogarnie
i odpowiesz już
sobie trafnie
dlaczego tak długo
pozwalałaś
sprawdzać na sobie
wytrzymałość człowieka



 Szukałam ciebie na końcu świata
w zeschniętych liściach przeszłego lata
i w rosy kropli szmaragdem lśniącej,
na ukwieconej pachnącej łące
pod białą brzozą co liśćmi śpiewa
i pod kamieniem w kolorze nieba
w wiatru szeleście i w szumie morza,
w leśnych ostępach oraz przestworzach
szukałam wszędzie a ty takie ciche
wciąż byłeś obok
SZCZĘŚCIE TO ŻYCIE.





 

Na błękitnej poduszce
cień ułożył się cieniem
na błękitnej poduszce
jest ciągle miejsce
do zapełnienia

kiedy przychodzi noci
i gasną wszystkie światła
pojawia się magiczna moc
z ciemności

dochodzi głos cienia
tańczy na suficie
rozświetlonymi słowami

i świat się nagle zmienia

ten dziwny, tajemniczy świat
w którym spełniają  się marzenia
tylko nocą jest taki świat

a kiedy ranek przychodzi
mój  bezlitosny świat
czoło mi chłodzi
i rozwiewa senne marzenia
marzenia nie do spełnienia

 


A na tej półce
Na drewnianej półce
W pomarszczonej
Bezbarwnej bibułce
Zawinięte
Przed okiem ludzkim
I schowane
Nawet przed sobą
Wszystkie pragnienia
I marzenia
Już się nie spełnią
Nie dodadzą skrzydeł
Już czas
Dziwnie skręcony
Nie pozwoli
Na spotkanie przygody
Kurz osiądzie
Na półce drewnianej
Chichot szyderczy dochodzi
Nie dla wszystkich
Życia spełnienie
Wiatr wiosenny, jesienny
I zimowy ochłodzi
Czoło gorące
I wargi spierzchnięte
Które nie powiedzą więcej
Słów w nadzieję ubranych
To boli,
To ciągle jeszcze boli
Ale cichutko i powoli
Czas miłosierny
Zapomnieć pozwoli
Że kiedyś
Chciało się tak wiele
W tak dużo się wierzyło
I kiedy po miesiącach
Po latach kilku
Wzrok ku półce
Drewnianej powędruje
To po tych latach
Dniach beznadziejnych
Już serce i dusza
Niepokoju i bólu
Nie poczuje

 



Wciąż i wciąż

w myślach odtwarzam

twojego ciała kształty

błądzę rękoma, dotykam

i ciągle  to powtarzam

i zapominam

że wspomnienie zblakło

i wmawiam w siebie

że widzę wyraźnie

a przecież jesteś  daleko

widzenie z dnia na dzień słabnie

kiedyś znałam na pamięć

każdy rys, każdą
zmarszczkę twej twarzy

oczy zamykam mocno

wierzę , że znów się przydarzy

dotknięcie, spojrzenie

serce gorące i oczy płonące

twoje serce jest zimne

wzrok w bok skierowany

mnie pozostały myśli

i tylko takie stany

gdy w zawieszeniu
przeżywam od nowa

najczulsze gesty
i najpiękniejsze słowa

 

Zapaliłam świecę

wrzosowego koloru

siedzę wpatrzona

w migający płomień

bez ruchu, bez oddechu

czekam

aż się wypali

i zabierze ze sobą

moje złe emocje

moje strachy

lęk przed zaśnięciem

noc jest dla mnie

nocą wszystko jest prostsze

nocą nikt nie widzi moich łez

nocą mogę być naga

nie muszę udawać

nie muszę grać

czuję jak twoja ręka

gładzi moje włosy

czuję twój oddech

słyszę spokojny głos

i widzę rękę

podającą mi szklankę wody

moja wyobraźnia

pomaga mi przetrwać
tę noc


 

 



 

 

Bije serce

twoje, moje

biją serca dwa

muszą tak bić

z przyzwyczajenia

patrzą oczy,

twoje, moje

patrzą w dal

jakie to spojrzenia?

płacze dusza

wyje dusza

życie dawno

tego szlochu

nie słyszało

dłonie, ręce,

twoje, moje

powietrze schwycić

w dłoń

to za mało

słowo twoje

moje słowo

niknie w dali

czy pamiętać

będziesz ty

czy pamiętać

będę ja

co te serca dwa

sobie opowiadały?

 

 

W moim życiu

zaganianym
jesteś moją codziennością
moją nadzieją
mym wyzwaniem
pociechą serca i radością
chleb
który kroję na śniadanie
herbata taka
jaką lubisz
uśmiecham się do ciebie
może za bardzo cię hołubię?
staram się być
dla ciebie niebem
barwami tęczy
co raduje po deszczu
odsuwam na plan dalszy siebie
ciebie stawiając na pierwszym miejscu
i tylko proszę, by twe serce
wybaczyć potrafiło mi wiele
w zamian ja ci świat urządzę
i zwykły dzień zmienię w niedzielę
ty tylko trwaj przy mnie niezmiennie
podporą bądź mi i ratunkiem
I w mym szaleństwie
czasem dziwnym
bądź moim głosem rozsądku
osłaniaj mnie miłością swą
jak delikatnym płaszczem
to przecież celem twoim jest
ochraniać mnie już od początku
 
 

 

 

Jesteś bardzo daleko

nie dosięgnę cię ręką
chyba za siódmą górą i rzeką
nie przypłyniesz do mnie
bo rzeka zbyt głęboka
nie przyfruniesz ptakiem
góra za wysoka
pewnie smutek okrył by mnie całą
ale jest taka chwila magiczna
kiedy kończy się noc i wstaje ranek
ty mnie budzisz uśmiechem
sms-owym wołaniem
stawiasz dwa kubki i mówisz
kochanie, kawa dla ciebie postawiona
chwytam słowa biegnące po fali
i chociaż ty nie płyniesz
siadam do tej kawy
i już nie ma dali
jest bliskość niespotykana
może spotykana w marzeniach
nie rozmieniam tej chwili na drobne
zachłannie biorę ją całą
uśmiecham się do ciebie
czuję się swobodnie
w twoich ramionach
a kiedy pusty kubek odstawiam
myślę
jutro następny ranek
i znowu kawę zamawiam




   

Ja ci kochany

dałam serce na dłoni
oddałam własne sny i marzenia
myśli jasne i myśli ciemne
myślałam , nic się nie zmienia

a ty w nagrodę patrzysz
brwi unosząc wysoko
jakże jesteś zdziwiony
nie sięgałeś tak głęboko

zbyt mocne trzaśnięcie drzwi
do rana moje czuwanie
serce ci przecież oddałam
pewnie na wieczne czekanie

może wrócisz i tym razem,
zmieszany, cicho zamkniesz drzwi
odwrócisz się do mnie tyłem
nie chcąc oglądać moich 
uniesionych brwi

zbyt wielka strata
za mały mój zysk
serce sprzedane zbyt tanio
dostrzeżesz jednak
w moich oczach błysk
dużo zrozumiałam dziś rano






 

 

 

 Ta miłość pierwsza

była cudna
nie do zastąpienia
nie do podrobienia
niosła w sobie  

barwy upalnego lata
i nie ważne,

 że taka złudna
ulotna

  często zagubiona
ale przecież

najszczersza w świecie
tą szczerością,  

którą później lata zabiły
naiwnością,

 na którą

w wieku późniejszym
nie ma się

ani ochoty ni siły
tamta tęsknota

 niewyobrażalna
dziś wydaje się

 taka banalna
a przecież była

 i dzisiaj jej żal
 nic z tego

już nie powróci
tak jak czas  

nie powraca nigdy
bo przecież

  wszyscy wiecie
miłość pierwsza

zdarza się tylko raz.





Planeta na której żyjemy
to nasza planeta
wspólne słońce nam świeci
śpimy pod jednym niebem
jeden księżyc nocą

drogę nam wskazuje
te same gwiazdy

świecą nad nami
a my ciągle

jesteśmy sami
ludzie mówią
i wiedzą co mówią
że nie ma w życiu

nic gorszego
niż miłość

bez wzajemności

a ja mówię

i wiem co mówię
że to jeszcze

nie najgorsza z miłości
najbardziej boli

miłość taka
gdy się kochają

dwa serca
szczerze, serdecznie

radośnie
i chociaż śpią

pod wspólnym niebem
to dzieli ich

ocean uprzedzeń
i granica

której nikt nie pilnuje

i wiedzą te serca

pełne miłości
że mogą płynąć

tylko w jedna stronę
w stronę nicości




 

A ja czekałam wieczór cały

nasłuchiwałam kroków przy drzwiach

przy każdym oknie przystawałam

gdzieś zaginąłeś w moich snach

w każdy poranek nadal czekałam

bez tchu i bez oddechu

twego cienia nie dostrzegałam

gdzie się podziałeś, człowieku?

przyszło południe a ja czekałam

przed słońcem ręką się zasłaniałam

ono mnie zbytnio oślepiało

może dlatego cię nie widziałam?

ciepłym zmierzchem stałam przy oknie

czekałam, że powiesz, jestem mila

nadzieja w letnim deszczu moknie

samotność całą sobą zaiskrzyła

a kiedy noc cicho się zbliżała

wiedziałam, że już nie zapukasz

cichutko grała w radio muzyka

I monotonnie kot mruczał

do rana zeszło mi na czekaniu

zegar godziny równo odmierzał

dniu nowemu spojrzałam w oczy

wiedziałam, już mnie nie zaskoczysz


 

Ułożę jedno zdanie
dla ciebie
drugie, to smutniejsze
zostawię dla siebie
w swoim zdaniu
znajdziesz miłość moją
miłość
która się nie zmieni
my się zmienimy
świat się zmieni
a ja na wieki będę
muzą twoją
będziesz o mnie śnił
na zawsze zapamiętasz
że byłam w twoim życiu
taka uśmiechnięta

lecz życie moje
skręca w inną stronę
choćbym chciała
dogonić twoje
nigdy nie dogonię
to dwie odrębne historie
przez jeden moment
splątane ze sobą
było pięknie, cudnie
byłeś moją ozdobą
we wszystkie dni
deszczem zapłakane
słońcem odkrywane
słyszysz, dziwne dźwięki
przewidują zmianę

ta melodia, która płynie
już nas nie połączy
ta melodia taka rzewna
coś na zawsze kończy

 




Ziemia się kręci nieustannie , cierpliwie się kręci , księżyc na niebie

wciąż pokazuje swe oblicze , słońce każdego ranka wstaje
a ja tylko chcę
wymazać z pamięci zakazane kochanie
żeby nie myśleć wiecznie, że minęło , że było ,
choć uparcie powraca
każde słowo i gest 
muszę na zawsze skutecznie i bezpiecznie
skasować tamtą miłość 
bo coraz straszniej
mi jest 
gdyby tak.można było - delete , skasowane, wymazane,  nie ma nic
pozostanie tylko
moim sekretem 
a ty - ty pozostaniesz
jako widz 


 


 

                          

Powiedz kochany,
bo ciągle nie wiem

jak jest w twoim świecie

czy jest w nim tęsknota,
słowa czułe

czy łza czasami
spłynie po powiece?

czy świat twój
taki oddalony

ma czułe gesty,
wzruszenie jak poemat

czy tęsknisz za tym
co mogło być

a przecież tego nie ma

czy w twoim świecie,
tak jak w moim

obłoki płyną,  przemijają

a może słońce
zbyt gorące sprawia,

że się nie dostrzegają

czy w świecie twoim,
tak jak w moim

są  burze, niepokoje

czy potrafisz w nim
żyć nadzieją

czy jeszcze widzisz
szczęście swoje?

twój świat  obcy, dziwny

bardzo  daleki, nienazwany

chociaż tak bardzo ciebie szukam

w moim świecie cię nie ma,  kochany


 




Byłeś tak blisko
dotykałam cię
dotykałeś mnie
milczenie było
najwymowniejszym

znakiem
całowałam cię
całowałeś mnie
i taka pustka
po wszystkich

gestach
pozostała
jak ją zapełnić?
jak powiedzieć,
że trzeba dalej żyć
bez....dotykania?




 

Czekam  na takie spojrzenie

gdy pod ciężarem się uginam
co da mi siłę  i pewność

że w nicość się nie zamienię

czekam na takie słowo

przyjazne i sercu miłe

powstrzymujące tok

smutnych myśli

i dające radosne chwile

i czekam na taki uśmiech

ten jeden i tylko dla mnie

który sentyment dawny zbudzi

zanim całkiem osiądę na dnie

i czekam na czyjeś silne ręce

co z kolan wstać mi pozwolą

i już niczego nie chcę więcej

niech tylko wspomnienia nie bolą

 


 

Na ulicy tłum się zebrał
ludzie głośno rozmawiali
widzisz sama
twego gestu
unicestwienia twego
nie uszanowali

taka młoda, piękna
tak dobrze ubrana
czy nie mogła pożyć dłużej
między sobą szeptali

leżałaś obojętna
nieobecna
od nich tak daleka
spokojna, uśmiechnięta
i już nie...ta

za późno im tłumaczyć
co dziś cię zabiło
chciałaś wszystkim wybaczyć
zabrakło ci siły

teraz spokój i powaga
nie pobiegniesz dalej
nikt do ciebie już nie powie
...szalej

tłum się rozszedł
przedstawienie
dawno się skończyło
miało życie być szczęśliwe
i popatrz - nie było

tchórzem byłaś
czy też może
bohaterką byłaś
nigdy , nikt
już się nie dowie
ty wędrówkę
swą skończyłaś

  

Dziś chłodno ,  wilgotno . szaro  i wiatr na wylot wciąż przenika 
budzę zapomnianą starą myśl z pożółkłego pamiętnika 
a tam - zapisałam przed laty - wiosna , nadziei czas i marzeń 
i ponosiłam same straty- zbyt wiele było 
wyobrażeń 
już koryguję ,  już planuję , skreślam ,odrzucam nierealne  
marzenia 
już przyziemne snuję ,  mniejsze , co nie znaczy banalne 
takie na moją
własną miarę , które mnie opromienią szczęściem 
mam takich marzeń jeszcze parę…
 

 


Kiedy z tobą rozmawiam,
wiem, że to tylko na trochę
kiedy do ciebie się śmieję,
wiem, że to tylko na niby
kiedy nie ma cię dłużej w mych myślach

już wiem - nie jesteś prawdziwy
czasami zapominam, że istniejesz 
i to jest dobre zapominanie
ale kiedy w myślach zagościsz 
już nic nie staje się proste 
mówię sobie, że ciebie nie ma 
że jesteś tylko moją wyobraźnią 
że jesteś kolorem mego nieba 
i że więcej mi ciebie nie potrzeba 
ale czasami gdy przytulę 
do błękitnej poduszki swą twarz 
chciałabym pogłaskać cię czule
 i powiedzieć…bądź cały czas 
i chciałabym cię wzruszać 
w sercu strunę poruszać 
ale przecież wiem, wiem doskonale
że to tylko na niby, na trochę
i że nie ma cię wcale



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od początku stronę odwiedziło już 46012 odwiedzających
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja