|
|
|
|
|
 |
|
|
 |

Miałam tyle marzeń
pragnień skrojonych
na swoją miarę
chciałam opowiedzieć
nie słuchaliście wcale
cicho mówiłam do siebie
głowy nie podniosłam
wiedziałam …słowa nie padną
na podatny grunt
i nagle zaczął
narastać we mnie bunt
dlaczego nikt mnie nie słucha?
dlaczego moje pragnienia
są tak mało ważne?
dlaczego muszę się nagiąć ,
choć wcale tego nie pragnę?
podniosę głowę,
spojrzę prawdzie w oczy
już nie chcę waszej wiary
moja siła jest w tym co czynię
wychylać się ze mną
nikt nie musi wcale
będę silna i pójdę prostą drogą
do mojego celu
nie muszę iść z nikim
wspólnie?... to chyba nie po drodze
w tej wędrówce ku gwiazdom
własne szczęście na szali położę

Życie się zużywa, niestety, tak bywa, jedzą mole cenne etole
moje aktywa i pasywa wywiał wiatr, hen w szczere pole
serce zostawił, nie da rady zajmować się nic nie wartym wrakiem
gdzie spojrzeć- same dziury, łaty, przyklejone plastry byle jakie
tyle się serce natrudziło , tak wiele dokoła kochało
dudniło, tętniło, waliło , a skąd pretensje, że za mało?

Słowo za dużo , słowo za mało, niby nic , fraszka, drobiażdżek
życie się pokomplikowało - ważne jest słowo każde
NIEDOMÓWIENIA - tajna broń - rani, kaleczy i dobija - przed ostrzem jej - panie- chroń
pamięć o niej nie mija
słowo za dużo? - jeśli piękne, nigdy dość czułych dobrych słów
a jeśli tama złości pęknie- wstrzymaj lawinę, nic nie mów
za mało źle, za dużo źle, słowa już odpłynęły w dal
nie powiesz „tak”, nie powiesz „nie" będzie radość , będzie i żal
słowa stworzyły obraz nasz w życiu codziennym, w necie
ile słów weźmiesz , ile dasz -
"w słowach mnie odnajdziecie”…
ze słów ulepiony każdy z nas, które rozdaje jak podarki
nieubłaganie pędzi czas -
pora nakręcić znów zegarki …
Czy to już wszystko było, to co było? już się wyśniło? spełniło? uśpiło?
blaski i cienie – jak popiół i diament na czas niepewny przechowuje pamięć ?
mijają chwile jak przydrożne drzewa , wicher uniesień tęsknie w sercu śpiewa
w mgle zapomnienia znikają pejzaże, chabry i maki i bliskie ludzkie twarze
jeszcze smakować życie i dotykać życie, trwać w niekończącym się życia zachwycie
chciałoby się jeszcze przez chwilę na warcie postać
aby w pamięci wdzięcznej wszystkich bliskich zostać
To trochę za mało na miłość, długi mail, krótki sms ,
by było...gdyby jednak było , ale jest tylko to, co jest.

Dziś życie już jest za krótkie na miłość , nawet na tę jedną – jedyną
tyle się jeszcze nie spełniło , a już wspomnienia dawne bledną
dziś … życie już jest za krótkie na szczęście - choćby i na całkiem malutkie
niedośnione szczęście najczęściej zagasa - przyodziane smutkiem
dziś- życia - na życie jest za mało , na podniebne wzloty, potknięcia
chronię, co jeszcze mi zostało i to, co jeszcze jest do wzięcia
Wyrzuć przez okno
jego pretensje i żale
niesnaski
złe słowa
wyrzuć,
nie żałuj wcale
za drzwi
wystaw walizki
pełne marzeń
niespełnionych
upchaj w nie słowa
bez pokrycia
nie marnuj
dłużej życia
zwróć mu kapelusze
buty i ubranie
niech zabierze
to wszystko
w innym kącie
niech stanie
dużo narosło,
nazbierało
zagraciło mieszkanie
oddychać swobodnie
nie pozwalało
nie żałuj
nie warto, nie trzeba
szkoda twego czasu
bo ten nie czeka
za moment, za chwil parę
zdumienie cię ogarnie
i odpowiesz już
sobie trafnie
dlaczego tak długo
pozwalałaś
sprawdzać na sobie
wytrzymałość człowieka
Szukałam ciebie na końcu świata
w zeschniętych liściach przeszłego lata
i w rosy kropli szmaragdem lśniącej,
na ukwieconej pachnącej łące
pod białą brzozą co liśćmi śpiewa
i pod kamieniem w kolorze nieba
w wiatru szeleście i w szumie morza,
w leśnych ostępach oraz przestworzach
szukałam wszędzie a ty takie ciche
wciąż byłeś obok
SZCZĘŚCIE TO ŻYCIE.

Na błękitnej poduszce
cień ułożył się cieniem
na błękitnej poduszce
jest ciągle miejsce
do zapełnienia
kiedy przychodzi noci
i gasną wszystkie światła
pojawia się magiczna moc
z ciemności
dochodzi głos cienia
tańczy na suficie
rozświetlonymi słowami
i świat się nagle zmienia
ten dziwny, tajemniczy świat
w którym spełniają się marzenia
tylko nocą jest taki świat
a kiedy ranek przychodzi
mój bezlitosny świat
czoło mi chłodzi
i rozwiewa senne marzenia
marzenia nie do spełnienia

A na tej półce
Na drewnianej półce
W pomarszczonej
Bezbarwnej bibułce
Zawinięte
Przed okiem ludzkim
I schowane
Nawet przed sobą
Wszystkie pragnienia
I marzenia
Już się nie spełnią
Nie dodadzą skrzydeł
Już czas
Dziwnie skręcony
Nie pozwoli
Na spotkanie przygody
Kurz osiądzie
Na półce drewnianej
Chichot szyderczy dochodzi
Nie dla wszystkich
Życia spełnienie
Wiatr wiosenny, jesienny
I zimowy ochłodzi
Czoło gorące
I wargi spierzchnięte
Które nie powiedzą więcej
Słów w nadzieję ubranych
To boli,
To ciągle jeszcze boli
Ale cichutko i powoli
Czas miłosierny
Zapomnieć pozwoli
Że kiedyś
Chciało się tak wiele
W tak dużo się wierzyło
I kiedy po miesiącach
Po latach kilku
Wzrok ku półce
Drewnianej powędruje
To po tych latach
Dniach beznadziejnych
Już serce i dusza
Niepokoju i bólu
Nie poczuje

Wciąż i wciąż
w myślach odtwarzam
twojego ciała kształty
błądzę rękoma, dotykam
i ciągle to powtarzam
i zapominam
że wspomnienie zblakło
i wmawiam w siebie
że widzę wyraźnie
a przecież jesteś daleko
widzenie z dnia na dzień słabnie
kiedyś znałam na pamięć
każdy rys, każdą
zmarszczkę twej twarzy
oczy zamykam mocno
wierzę , że znów się przydarzy
dotknięcie, spojrzenie
serce gorące i oczy płonące
twoje serce jest zimne
wzrok w bok skierowany
mnie pozostały myśli
i tylko takie stany
gdy w zawieszeniu
przeżywam od nowa
najczulsze gesty
i najpiękniejsze słowa

Zapaliłam świecę
wrzosowego koloru
siedzę wpatrzona
w migający płomień
bez ruchu, bez oddechu
czekam
aż się wypali
i zabierze ze sobą
moje złe emocje
moje strachy
lęk przed zaśnięciem
noc jest dla mnie
nocą wszystko jest prostsze
nocą nikt nie widzi moich łez
nocą mogę być naga
nie muszę udawać
nie muszę grać
czuję jak twoja ręka
gładzi moje włosy
czuję twój oddech
słyszę spokojny głos
i widzę rękę
podającą mi szklankę wody
moja wyobraźnia
pomaga mi przetrwać
tę noc

Bije serce
twoje, moje
biją serca dwa
muszą tak bić
z przyzwyczajenia
patrzą oczy,
twoje, moje
patrzą w dal
jakie to spojrzenia?
płacze dusza
wyje dusza
życie dawno
tego szlochu
nie słyszało
dłonie, ręce,
twoje, moje
powietrze schwycić
w dłoń
to za mało
słowo twoje
moje słowo
niknie w dali
czy pamiętać
będziesz ty
czy pamiętać
będę ja
co te serca dwa
sobie opowiadały?

W moim życiu
zaganianym
jesteś moją codziennością
moją nadzieją
mym wyzwaniem
pociechą serca i radością
chleb
który kroję na śniadanie
herbata taka
jaką lubisz
uśmiecham się do ciebie
może za bardzo cię hołubię?
staram się być
dla ciebie niebem
barwami tęczy
co raduje po deszczu
odsuwam na plan dalszy siebie
ciebie stawiając na pierwszym miejscu
i tylko proszę, by twe serce
wybaczyć potrafiło mi wiele
w zamian ja ci świat urządzę
i zwykły dzień zmienię w niedzielę
ty tylko trwaj przy mnie niezmiennie
podporą bądź mi i ratunkiem
I w mym szaleństwie
czasem dziwnym
bądź moim głosem rozsądku
osłaniaj mnie miłością swą
jak delikatnym płaszczem
to przecież celem twoim jest
ochraniać mnie już od początku

Jesteś bardzo daleko
nie dosięgnę cię ręką
chyba za siódmą górą i rzeką
nie przypłyniesz do mnie
bo rzeka zbyt głęboka
nie przyfruniesz ptakiem
góra za wysoka
pewnie smutek okrył by mnie całą
ale jest taka chwila magiczna
kiedy kończy się noc i wstaje ranek
ty mnie budzisz uśmiechem
sms-owym wołaniem
stawiasz dwa kubki i mówisz
kochanie, kawa dla ciebie postawiona
chwytam słowa biegnące po fali
i chociaż ty nie płyniesz
siadam do tej kawy
i już nie ma dali
jest bliskość niespotykana
może spotykana w marzeniach
nie rozmieniam tej chwili na drobne
zachłannie biorę ją całą
uśmiecham się do ciebie
czuję się swobodnie
w twoich ramionach
a kiedy pusty kubek odstawiam
myślę
jutro następny ranek
i znowu kawę zamawiam
Ja ci kochany
dałam serce na dłoni
oddałam własne sny i marzenia
myśli jasne i myśli ciemne
myślałam , nic się nie zmienia
a ty w nagrodę patrzysz
brwi unosząc wysoko
jakże jesteś zdziwiony
nie sięgałeś tak głęboko
zbyt mocne trzaśnięcie drzwi
do rana moje czuwanie
serce ci przecież oddałam
pewnie na wieczne czekanie
może wrócisz i tym razem,
zmieszany, cicho zamkniesz drzwi
odwrócisz się do mnie tyłem
nie chcąc oglądać moich
uniesionych brwi
zbyt wielka strata
za mały mój zysk
serce sprzedane zbyt tanio
dostrzeżesz jednak
w moich oczach błysk
dużo zrozumiałam dziś rano
Ta miłość pierwsza
była cudna
nie do zastąpienia
nie do podrobienia
niosła w sobie
barwy upalnego lata
i nie ważne,
że taka złudna
ulotna
często zagubiona
ale przecież
najszczersza w świecie
tą szczerością,
którą później lata zabiły
naiwnością,
na którą
w wieku późniejszym
nie ma się
ani ochoty ni siły
tamta tęsknota
niewyobrażalna
dziś wydaje się
taka banalna
a przecież była
i dzisiaj jej żal
nic z tego
już nie powróci
tak jak czas
nie powraca nigdy
bo przecież
wszyscy wiecie
miłość pierwsza
zdarza się tylko raz.

Planeta na której żyjemy
to nasza planeta
wspólne słońce nam świeci
śpimy pod jednym niebem
jeden księżyc nocą
drogę nam wskazuje
te same gwiazdy
świecą nad nami
a my ciągle
jesteśmy sami
ludzie mówią
i wiedzą co mówią
że nie ma w życiu
nic gorszego
niż miłość
bez wzajemności
a ja mówię
i wiem co mówię
że to jeszcze
nie najgorsza z miłości
najbardziej boli
miłość taka
gdy się kochają
dwa serca
szczerze, serdecznie
radośnie
i chociaż śpią
pod wspólnym niebem
to dzieli ich
ocean uprzedzeń
i granica
której nikt nie pilnuje
i wiedzą te serca
pełne miłości
że mogą płynąć
tylko w jedna stronę
w stronę nicości


A ja czekałam wieczór cały
nasłuchiwałam kroków przy drzwiach
przy każdym oknie przystawałam
gdzieś zaginąłeś w moich snach
w każdy poranek nadal czekałam
bez tchu i bez oddechu
twego cienia nie dostrzegałam
gdzie się podziałeś, człowieku?
przyszło południe a ja czekałam
przed słońcem ręką się zasłaniałam
ono mnie zbytnio oślepiało
może dlatego cię nie widziałam?
ciepłym zmierzchem stałam przy oknie
czekałam, że powiesz, jestem mila
nadzieja w letnim deszczu moknie
samotność całą sobą zaiskrzyła
a kiedy noc cicho się zbliżała
wiedziałam, że już nie zapukasz
cichutko grała w radio muzyka
I monotonnie kot mruczał
do rana zeszło mi na czekaniu
zegar godziny równo odmierzał
dniu nowemu spojrzałam w oczy
wiedziałam, już mnie nie zaskoczysz

Ułożę jedno zdanie
dla ciebie
drugie, to smutniejsze
zostawię dla siebie
w swoim zdaniu
znajdziesz miłość moją
miłość
która się nie zmieni
my się zmienimy
świat się zmieni
a ja na wieki będę
muzą twoją
będziesz o mnie śnił
na zawsze zapamiętasz
że byłam w twoim życiu
taka uśmiechnięta
lecz życie moje
skręca w inną stronę
choćbym chciała
dogonić twoje
nigdy nie dogonię
to dwie odrębne historie
przez jeden moment
splątane ze sobą
było pięknie, cudnie
byłeś moją ozdobą
we wszystkie dni
deszczem zapłakane
słońcem odkrywane
słyszysz, dziwne dźwięki
przewidują zmianę
ta melodia, która płynie
już nas nie połączy
ta melodia taka rzewna
coś na zawsze kończy

Ziemia się kręci nieustannie , cierpliwie się kręci , księżyc na niebie
wciąż pokazuje swe oblicze , słońce każdego ranka wstaje
a ja tylko chcę wymazać z pamięci zakazane kochanie
żeby nie myśleć wiecznie, że minęło , że było ,
choć uparcie powraca każde słowo i gest
muszę na zawsze skutecznie i bezpiecznie skasować tamtą miłość
bo coraz straszniej mi jest
gdyby tak.można było - delete , skasowane, wymazane, nie ma nic
pozostanie tylko moim sekretem
a ty - ty pozostaniesz jako widz

Powiedz kochany,
bo ciągle nie wiem
jak jest w twoim świecie
czy jest w nim tęsknota,
słowa czułe
czy łza czasami
spłynie po powiece?
czy świat twój
taki oddalony
ma czułe gesty,
wzruszenie jak poemat
czy tęsknisz za tym
co mogło być
a przecież tego nie ma
czy w twoim świecie,
tak jak w moim
obłoki płyną, przemijają
a może słońce
zbyt gorące sprawia,
że się nie dostrzegają
czy w świecie twoim,
tak jak w moim
są burze, niepokoje
czy potrafisz w nim
żyć nadzieją
czy jeszcze widzisz
szczęście swoje?
twój świat obcy, dziwny
bardzo daleki, nienazwany
chociaż tak bardzo ciebie szukam
w moim świecie cię nie ma, kochany

Byłeś tak blisko
dotykałam cię
dotykałeś mnie
milczenie było
najwymowniejszym
znakiem
całowałam cię
całowałeś mnie
i taka pustka
po wszystkich
gestach
pozostała
jak ją zapełnić?
jak powiedzieć,
że trzeba dalej żyć
bez....dotykania?

Czekam na takie spojrzenie
gdy pod ciężarem się uginam
co da mi siłę i pewność
że w nicość się nie zamienię
czekam na takie słowo
przyjazne i sercu miłe
powstrzymujące tok
smutnych myśli
i dające radosne chwile
i czekam na taki uśmiech
ten jeden i tylko dla mnie
który sentyment dawny zbudzi
zanim całkiem osiądę na dnie
i czekam na czyjeś silne ręce
co z kolan wstać mi pozwolą
i już niczego nie chcę więcej
niech tylko wspomnienia nie bolą

Na ulicy tłum się zebrał
ludzie głośno rozmawiali
widzisz sama
twego gestu
unicestwienia twego
nie uszanowali
taka młoda, piękna
tak dobrze ubrana
czy nie mogła pożyć dłużej
między sobą szeptali
leżałaś obojętna
nieobecna
od nich tak daleka
spokojna, uśmiechnięta
i już nie...ta
za późno im tłumaczyć
co dziś cię zabiło
chciałaś wszystkim wybaczyć
zabrakło ci siły
teraz spokój i powaga
nie pobiegniesz dalej
nikt do ciebie już nie powie
...szalej
tłum się rozszedł
przedstawienie
dawno się skończyło
miało życie być szczęśliwe
i popatrz - nie było
tchórzem byłaś
czy też może
bohaterką byłaś
nigdy , nikt
już się nie dowie
ty wędrówkę
swą skończyłaś

Dziś chłodno , wilgotno . szaro i wiatr na wylot wciąż przenika
budzę zapomnianą starą myśl z pożółkłego pamiętnika
a tam - zapisałam przed laty - wiosna , nadziei czas i marzeń
i ponosiłam same straty- zbyt wiele było wyobrażeń
już koryguję , już planuję , skreślam ,odrzucam nierealne
marzenia już przyziemne snuję , mniejsze , co nie znaczy banalne
takie na mojąwłasną miarę , które mnie opromienią szczęściem
mam takich marzeń jeszcze parę…
Kiedy z tobą rozmawiam,
wiem, że to tylko na trochę
kiedy do ciebie się śmieję,
wiem, że to tylko na niby
kiedy nie ma cię dłużej w mych myślach
już wiem - nie jesteś prawdziwy
czasami zapominam, że istniejesz
i to jest dobre zapominanie
ale kiedy w myślach zagościsz
już nic nie staje się proste
mówię sobie, że ciebie nie ma
że jesteś tylko moją wyobraźnią
że jesteś kolorem mego nieba
i że więcej mi ciebie nie potrzeba
ale czasami gdy przytulę
do błękitnej poduszki swą twarz
chciałabym pogłaskać cię czule
i powiedzieć…bądź cały czas
i chciałabym cię wzruszać
w sercu strunę poruszać
ale przecież wiem, wiem doskonale
że to tylko na niby, na trochę
i że nie ma cię wcale
 |
|
 |
| |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|