
Pożółkło już moje podanie o miłość ,
pokrył je kurz i już się przedawniło
zgubiła się moja prośba o szczęście
przecież wiem - takie giną najczęściej
trzeba by w myślach czyichś się schronić
prześnić sny , łez żadnych nie uronić
trzeba by wtulić się w czyjeś ramiona
i czas zły oszukać i pokonać…

spustoszenie w sercu nieduże ,żal w duszy taki maluteńki
przetrwałam z piorunami burzę , teraz suszę mokre sukienki

Byłeś dla mnie opoką
wspierałeś mnie dobrym słowem
płakałam z tobą, śmiałam się z tobą
jak dobrze było mieć cię obok
byłeś czułością dobrotliwą
wysepką w morzu zakłamania
byłeś poranną kawą
kroplą deszczu na szybie
pajęczyną na ścianie
rozkwitłym kaktusem
byłeś życiem w kolory ubranym
byłeś moim niesamowitym zrywem
jak dobrze było mieć cię obok
kim będę teraz
bez porannej kawy
bez kropli deszczu na szybie
bez czułości
z całą miałkością świata i ludzi
bez zrywu
Tak bardzo dużo chciałabym mieć ciebie
rankiem bladym, porankiem mglistym
dniem z kłopotami i dniem czystym
wieczorem miłym i nocą szaloną
przed okiem ludzkim za zasłoną
chciałabym zatrzymać cię na dłuższą chwilę
i móc powiedzieć sobie, że bez ciebie nic nie zrobię
nie wstanę i nie zasnę,
nie będę myślała , będę się życia bała
bez ciebie niebo nie będzie słoneczne
bez ciebie tylko biegi wsteczne
nie dziw się, że tak dużo pragnę
i tak dużo, najwięcej chcę
pragnień tych nie oddam nikomu
jeszcze je przy sobie zatrzymam
jeszcze je pohołubię
nacieszyć się nimi muszę
zanim rachunek zapłacę za własną duszę
To mogła być piękna historia
mógł być dalszy ciąg
mogła trwać i trwać przez lata
i nigdy się nie skończyć
żal, gdy piękne historie
odchodzą do lamusa
dziś jesteś starsza
starsza doświadczeniem
które nie każdy chce mieć
nie każdy chce je przeżywać
co może ci ktoś powiedzieć
jak osuszyć łzy
dziś nie uwierzysz w słowa
że kiedyś będzie dobrze
że zaświeci ci słońce
dziś mówisz, że jesteś na dnie
i jeszcze nie potrafisz
odbić się do góry
nie potrafi cię nikt pocieszyć
może tylko ktoś cię przytulić
może powiedzieć, że piękny jest świat
że warto ufać ludziom
kiedyś uwierzysz w te słowa
i nową historię , piękną historię
za czas jakiś zaczniesz od nowa

Kiedyś, dawno temu
cię kochałam
bezlitosny dla miłości
bywa czas
dziś już nie wiem
dlaczego kochać cię
przestałam
tak już bywa
wiem dziś jedno
nie ma nas
dawno temu
nawet ci się śniłam
i marzenia się spełniały
kiedyś tam
w snach naprawdę
z tobą byłam
dziś beze mnie śnisz
dziś jesteś sam
już tak dawno
ciebie nie widziałam
nie brakuje mi widoku twego
dziwnie tak
tylko smutek coraz większy
w każdym roku
i nadzieja odlatuje
jak ten ptak
dawno temu
bardzo dawno temu
cię kochałam
chciałam z tobą
każdą drogą iść
dziś o tobie
i o drodze zapomniałam
smutno mi?
nie
bo otworzyłam
inne drzwi…

Czy
wybaczysz mi
mój miły
że tak głupio
cię kochałam
nigdy nie byłeś
dla mnie
za późno
zrozumiałam
wybacz, że
ciągle stale
plątałam ci się
pod nogami
chciałam mieć cię
przy sobie
argumentów
nie słuchałam
ty przecież
od początku
wiedziałeś
że nie pokochasz
ty od początku
chciałeś
nie słuchać
jak ja szlocham
głupio, naiwnie,
zaborczo
zachłannie cię
kochałam
wybacz mi teraz
naiwność
za wielość marzeń,
które miałam
daj rozgrzeszenie
za naciski
nie karz już więcej
pogardą
dopiero dzisiaj
zrozumiałam
że kochać cię
nie było
warto

Nie potrafisz iść do przodu
z tyłu słychać odgłos kroków
coś cię powstrzymuje
czujesz dziwny niepokój
a za oknem ciągle pada deszcz
stoisz w miejscu, zła decyzja
jeszcze nie rozumiesz
ze to twoja własna mielizna
ale los już wie
a za oknem ciągle pada deszcz
garb na plecach ciąży coraz bardziej
nie udźwigniesz świata
zimą mówiłeś, byle do wiosny
wiosną zaś szepczesz
byle do lata
a za oknem ciągle pada deszcz

Dobrze,
że czasami
pada deszcz
to mądry deszcz
miesza kroplami
płacze z nieba
I nie wiesz wtedy
czy słony jest
ten deszcz
czy twoje łzy
wiesz już
że dzisiaj
tego deszczu ci
właśnie potrzeba
taki to mądry
ten deszcz

Gdy mnie zdradzisz
nie wybaczę
gdy skrzywdzisz
Już nie zapłaczę
gdy rzucisz
nie poczekam
aż wrócisz z daleka
to nie ja - tamta
która kochała nad życie
to dzisiejsza ja
która wartość swą
odkryła o świcie
gdy mnie zdradzisz
spakuję twe walizki
gdy skrzywdzisz
oddam
Z nawiązką wszystko
gdy wrócić zechcesz
odrzucę
i nigdy do ciebie
nie wrócę
Jestem taka zwykła
a w twych oczach piękna
jestem taka przeciętna
a w twoich myślach czysta
jestem z wielkim bagażem
pod którym się czasem uginam
ty mnie widzisz inaczej
wyprostowaną jak trzcina
jestem bardzo zmęczona
ty siłę mą podziwiasz
błąkam się po świecie
szukając miejsca swego
ty mówisz
że stwarzam siódme niebo
a ja przecież to wiem
ja to znam doskonale
nie ma takiego nieba
i nie będzie wcale
Nie odeszłam...
jeszcze przytrzymałam czas,
który minąć miał bezpowrotnie
przystanęłam z boku i patrzyłam
oszarpane serce i myśli tysiące
złe, rozpaczliwe, niewierzące -
tak nagle gaśnie słońce
nie odeszłam
jeszcze zatrzymałam krok
w pół drogi
może nie powinnam
ale zasłuchałam się
w melodię nowych słów
byłam to sobie winna
nie odeszłam
czy nowe słowa są prawdziwsze
czy wzbogaciły się o doświadczenie
czy serce zabije żywiej
w takt nowych słów
bo chociaż poprzednie
pozbawiły mnie złudzeń
i bolały bólem nie do wymówienia
to może się naprawiły
może się nauczyły
może zatrzymają mnie
we wspólnym śnie
nie odeszłam...
Dziś już nie żałuję
niczego nie żałuję
że za głośno
i za dużo się śmiałam
że w poduszkę
nocami płakałam
że za mało od życia dostałam
a zachłanna na życie byłam
nie żałuję
że ciebie spotkałam
nie żałuję
że przez ciebie płakałam
że chodziłam z tobą po łące
i że byłeś moim słońcem
nie żałuję
że czasu już mało
że nie zrobiłam tak wiele
a tyle się chciało
dziś za późno na żale
nie żałuję więc wcale
tylko czasem mi trochę żal
że tak szybko życie umknęło
że nie wszystko mi pokazało
ze minęła młodość i uroda
i trochę tego szkoda
Już za późno
kochany, za późno
czas na zmiany
minął bezpowrotnie
choćbym nie wiem
jak chciała
to marzenia twoje
moje - na próżno
mogło wszystko być
już nie będzie
byłeś w sercu
w umyśle, wszędzie
ale wyszło tak
nieoczekiwanie
że za późno
oczekiwać na zmianę
coś uciekło
rozpłynęło się
we mgle
już nie zdążę przytulić
ramiona opadły
Już nie spytam
czy potrzebujesz mnie
marzenia twoje
moich nie odgadły
sam już dzisiaj
widzisz kochany
tak nam jakoś
nieopatrznie wyszło
nasze drogi
inne kierunki mają
to, co miało być
do nas nie przyszło

Ta miłość była
całym światem
moc swą czerpała
z gwiazd i ze słońca
niespotykanym
była światłem
i do niedawna
tak gorąca
a teraz
jakby przeceniona
jakby na sprzedaż
wystawiona
przywiędła
taka jakaś wiotka
nie przewidziałaś
że ciebie to spotka
ta miłość
dzisiaj z wyprzedaży
o takiej miłości
nikt nie marzy
wyrzucić trzeba ją
z głowy i myśli
ta miłość
już się nawet
nie przyśni

Odnalazłam ciebie bardzo prosto
kątem oka spostrzegłam, że to ty
nie pamiętam
czy to było zimą, czy już wiosną?
pora roku? a jakie to ma znaczenie?
uchwyciłam twoje spojrzenie
i wiedziałam
zostaniesz ze mną na zawsze
odnalazłam cię w ludzi tłumie
byłam pewna
już cię nie zgubię
odnalazłeś mnie
niespodziewanie
byłeś pewny, że ja to ja
ta pewność
już na zawsze zostanie
odnaleźliśmy się
i ta chwila ciągle trwa

Gwiazdy znikły
księżyc
schował się za chmury
a noc zrobiła się błękitna
i taka była odpowiedź
na moje wołanie
na moje pytanie
na pełne bólu oczekiwanie
w biały dzień
w słonecznym blasku
było spotkanie
i było rozstanie
najcudowniejsza muzyka
twych rąk
ciało obudziła
dotyk był prawdziwy, czuły
uścisk silny
i nic nie było spowiedzią
słowa spłynęły same
nie zachęcane
a jednak
najwspanialsze wiedzą
jaką dają tylko lata przeżyte
czy ktoś był winny
że rozstać się trzeba znów?
już nie zapytam gwiazd
już nie potrzebne mi
ich słowa
przecież byłam
w siódmym niebie
co mogą mi
gwiazdy powiedzieć
gdy byłam
tak blisko ciebie?

Przychodzi taki czas
na trudne pytanie
czy dziś się coś skończyło?
czy coś z popiołów powstanie?
na zgliszczach
można budować na nowo
ale czy warto na tej samej ziemi
zasiać to samo słowo?
czegoś nam ostatnio zabrakło
nie znamy odpowiedzi
wiemy tylko, że kwiaty
już inaczej pachną
w słowach czułości zabrakło
a gdzieś daleko
odpłynęła szczerość
a kiedy rano otwieramy oczy
inny obraz się jawi
i chociaż nadal
kolorami tęczy mami
to wiemy
że to już inne kolory
to tak jak by na moment
w duszy światło zgasło
smutno a jednak
uśmiech błąka się po twarzy
jeśli dziś się skończyło
może jutro
coś nowego się wydarzy?

Czy wierzysz w wiedźmy
w przepowiednie, w sny?
czy kiedyś przeczucie
coś ci podpowiedziało?
czy mając dużo
chciałeś jeszcze więcej?
czy mając wszystkom
mówiłeś, że to mało?
pewno tak
bo znam cię dobrze
każdy fałsz odgadnę
każde zawirowanie
bo ja wierzę w przeczucia
wierzę swojej duszy
a ona mnie ostrzega
szepcze o zmianie
posłucham swego serca
rzadko oszukuje
troszkę boli
sle nikt nie obiecał
źe życie minie bezboleśnie
może dziwi
Aae nikt nie obiecał
że cokolwiek
będzie trwało wiecznie
nudą powiało?
pewno chce się coś nowego
nie doceniać tego
co było, co jest
to strata, to śmierć tego
co budowane było szeptem
szeptem najdroższym
bezcennym
co stworzyło się
x cegiełek mgielnych
co powstało
wśród nocy bezsennych
i miało ciągle trwać...i trwało
ąż zrobiło się za ciasno
zrobiło się za mało

Mówiłaś
Że pomalować chcesz mu świat
Mówiłaś
Że w tym świecie
Znajdzie się dla was miejsce
Mówiłaś
Że kochasz mimo jego wad
Mówiłaś, że mało
Że chciałabyś więcej i więcej
Twoje słowa dawały nadzieję
Morską bryzą go owiewały
Twoje słowa srebrzyście się śmiały
I codziennym szczęściem pachniały
Zasłuchany
Zapomniawszy o całym świecie
Słuchał, chłonął te słowa
I wierzył
Wierzył w to , co nie do uwierzenia
Bo nie wiedział
No bo skąd miał wiedzieć
Że to tylko jej ulotne marzenia
.jpg)
Chciałabym tak wiele
ci opowiedzieć
tyle słów kolorowych dać
muszę jednak
zachować milczenie
w milczeniu trwać
to milczenie
tkwi we mnie od dawna
utraciłam zdolność mówienia
nie potrafię mówić do cienia
jesteś cieniem
błąkasz się w moich snach
ręce szukają ciebie
ale obok pusta poduszka
jesteś cieniem
także w moich dniach
bez Ciebie pustka
szukam odpowiedzi
na wiele swych pytań
lecz cień nie rozwieje
moich wątpliwości
ręce cienia są tylko cieniem
serce cienia jest tylko błyskiem
w rozgwieżdżonej nocy
rozmowa z cieniem
dziwna rozmowa
słowa płynące w jedną stronę
bez odpowiedzi i bez nadziei
a ja już chyba tonę

Choćbym nie wiem
ile kartek zapisała
choćbym oczy wypłakała
nic nie zmienię
poddam się chwili
ulegnę nastrojowi
telefon odbiorę
nie powiem nic ważnego
będę udawała
może i się śmiała
będę bzdury plotła
jak bym
zatrzymać chciała
to czego nie ma
a jeśli czegoś nie ma
to tego nie uchwycisz
a jeśli wokół pustka
nie można
się nią zachwycić

Zapukałeś wieczorem
nie czekałam na ciebie
gdy odszedłeś dawno temu
jakoś poskładałam siebie
zgubiłam noce bezsenne
uśmiech z radością powrócił
pożegnałam swe demony
przestałam się smucić
błąkałeś się po świecie
Ssukając szczęścia swego
nie znalazłeś…wróciłeś
powiedz mi…dlaczego?
chcesz na nowo układać
życie rozbite?
nie ułożysz, nie zdążysz
znów odejdziesz o świcie

Czepiam się jak pijany płotu
chwytam brzytwy w ostateczności
wszak przyszłość to jest czas odlotu -
nie spieszy mi się do przyszłości
świat chętnie co dzień mi serwuje,
ogrom wydarzeń, ważnych, wielkich
z pamięci swojej je ruguję
wsadzam jak listy, do butelki
moimi są -moje rozterki
nikt na całym ziemskim globie
ie będzie tak ludzki, tak wielki,
by mi je zabrać i wziąć sobie
Wciąż zielona ziemi szata , ale to już schyłek lata ,
w cieple słońca się grzejemy - niepokój dziwny czujemy
gniazda już opustoszały , ptaki w świat wywędrowały,
dookoła zżęte pola ,lśni skibami czarna rola
słońce wczas się do snu chyli , nie ma biedronek, motyli
poranki zimne od rosy i babiego lata włosy
wszystko to zwiastuje zmiany , że już z latem się żegnamy
za siebie się oglądamy żal, tęsknotę, w oczach mamy
jeszcze z nami ciepły wrzesień ,
ale czas nas z sobą niesie
podążamy, zamyśleni - nieuchronnie ku jesieni