ZMIERZCHEM  
 
  Życie to podróź 08.04.2026 10:42 (UTC)
   
 



.
..a przecież  życie tylko jedno jest
bo dano nam tylko to jedno
życie

nie wiemy na którym brzegu jesteśmy
nie wiemy jak daleko nasz wzrok sięga
nie wiemy ile kosztuje nasza niewiedza
bo przyszłość niezwyczajna rachunki wystawiać

gdybyś chciał pomalować mój świat
odrzuciłabym barwy najznakomitszych malarzy
twoje barwy zastąpiłyby mi tęczę
gdybyś tylko chciał


 

 

mówisz, że bajki opowiadam...
bajek nie lubisz
mówisz, że tworzę legendy
nie wierzysz w nie
porozmawiaj ze mną o życiu prawdziwym
przekonam Cię

 

nie wyśmiewaj tych marzeń
nie odrzucaj
ludzie, którzy nie mają marzeń,
w ogóle niewiele mają
my mamy swój zaklęty w oczekiwaniu
na cud świat
otwórzmy go
przecież cuda się zdarzają

 




Dziś, życie jest już za krótkie na miłość, nawet na tę jedną – jedyną,
tyle się jeszcze nie spełniło , a już wspomnienia dawne bledną
dziś, życie jest już za krótkie na szczęście - choćby i na całkiem malutkie
niedośnione szczęście najczęściej zagasa - przyodziane smutkiem
dziś, życia - na życie jest za mało, na podniebne wzloty, potknięcia
chronię, co jeszcze mi zostało i to, co jeszcze jest do wzięcia



Choćbym nie wiem ile kartek zapisała
choćbym oczy wypłakała
nic nie zmienię,poddam się chwili
ulegnę nastrojowi
telefon odbiorę  i.nic nie powiem ważnego
będę udawała,może i się śmiała
będę bzdury plotła
jak bym zatrzymać chciała to , czego przecież nie ma
a jeśli czegoś nie ma to w rękę nie uchwycisz
a jeśli czegoś nie ma
potrafisz się tym zachwycić?


Już nie chcę patrzeć w przyszłość ,oddaję się złym myślom ,mają nade mną władzę i z nimi sobie nie radzę, kolejne drzwi zamykam ,samotności dotykam, na drobne się rozpadam , nikt mnie już nie poskłada ,  ale to świetnie przecież, bo nie chcę cię już, mój świecie.
 




Chcę spać , jeszcze za wcześnie,
aby oczy snu pełne odmykać
chcę spać -
bo tylko we śnie
widzę cię ,mogę cię spotykać
chcę spać , za oknem mglisto
taki dzień obietnic nie niesie
a we śnie możliwe jest wszystko  
sen zamieni w wiosnę każdą jesień  
krople deszczu tańczą na paluszkach ,
by nie burzyć moich marzeń sennych  
jak z obłoków miękka poduszka  
w marzeń świat uciekam, tam żyję
oczy coraz to bardziej senne  
wiatr drzewami potrząsa i wyje
śnię sny barwne jak trawy wiosenne 
śnię życie swoje? niczyje?





Dobranoc, mój miły, już późno ,
już ptaki się w gniazdach uśpiły
wiem, że cię proszę na próżno
ja nie śpię, ty nie śpisz mój miły
dobranoc miły, noc ciemna
już okna się wygasiły
uliczna latarnia już senna
ty nie śpisz, ja nie śpię mój miły
mój miły - spokojnej nocy
wokół już cisza przysiadła
przez ciemność- miły twe oczy
lśnią jak szare zwierciadła
mój miły, zaśnij już przecież
i mnie pozwól spać, kochany
kocham cię - najbardziej w świecie
we śnie się z sobą spotkamy 



 

Jak płatki śniegu dwa
krążymy ty i ja
każde po swej orbicie
uciekasz mi co krok
czasem umykasz w mrok
tak jak umyka czas i życie

może spotkamy się
i będzie jak we śnie
sobą się ogrzejemy
a że płatki śniegu są
bardziej kruche niż szkło
w tym uścisku zginiemy

skąpy był szczęścia łut
zimowych płatków cud
jest wody kroplą tylko
pospiesz się miły mój
gwiazdek wiruje rój
a każda- tylko chwilką



Czy nie widzisz

kochany, nie czujesz
jak pragnienie nasze
umyka
przytłoczyła nas

szara codzienność
na to nie znajdziemy
medyka

nikt nam serc naszych
już nie scali
nie ma żaru

nie ma uczuć
to nie jedność

to każde w swojej dali
nie potrafimy już

miłości poczuć

milczysz

nie chcesz już rozmawiać
nie ma żaru

nie ma uczuć
milczę

co mam ci powiedzieć
z uczuć proch

zaczął powstawać

niecierpliwość to

nasza codzienność
w złą stronę idziemy

kochany
a przecież tak niedawno
wierzyłam

wierzyłeś
że jeszcze

wszystko przed nami


 


Coś zawirowało

coś pękło

coś się rozsypało  

to samo nie zdarza się

dnia następnego  
bywają dni takie

jakby ich wcale

nie było  
i myśli poplątane

i zamiast celu pustka  
błądzenie jak we mgle

działanie po omacku  
liczenie niepoliczalnego

słuchanie prawd wielu  
i niespodziewanie

gdzieś w sklepie życia

dostrzegamy siebie  
na półce z wywieszką

"przecenione"   

 

Jedno światełko zapalone
nie rozproszyło mroku
drugie światełko lekko drży
mrok coraz głębszy
otula mnie
cienie tańczą na ścianie
wypisują słowa nieznane
nie chcę czytać tych słów
nie chcę płakać znów

przytuliłam do siebie psa
Ppzytuliłam do siebie kota
radio cichutko gra
rozprasza cienie
w głowie myśli tysiące
szarpią na wszystkie strony
słowa układne i szalone
słowa dobre i łzami słone
oczy przymknięte
nie chcą widzieć
tego, czego nie ma

  
 

Przyjdź do mnie wieczorem

pustymi ulicami przejdź

światła neonów błyskają kolorem

przyjdź wieczorem

mówisz , że jesteś przyjacielem

przyjdź do mnie

nie każ mi dłużej czekać

przyjaciel jest potrzebny od zaraz

dlaczego tak długo zwlekasz

przyjdź do mnie , przytul mnie

moje wspomnienie cię woła

gdy staniesz w progu

łagodnie uśmiechnięty

wspomnienie ożyje

czekam na tę chwilę

przyjdź do mnie

zapomnę, że tonęłam w ciszy

tylko ty to usłyszysz

że twym obrazem żyję

że jeszcze nie odchodzę

ciągle jeszcze trwam

dlatego nie czekaj

póki twarz twoją

pod powiekami mam

bo kiedy przyjdzie ranek

i spojrzę w puste okno

już nie otworzę drzwi

a jeśli przyjdziesz za późno

nie przywita cię nikt

 

  



 

Przyszła ogłupiała

onieśmielona niebytem

zbyt długim

moja samotność znów

i nie potrzebuje słów

nie potrzebuje wsparcia

bo zna mnie za dobrze

zna wszystkie mroczne sekrety

i wie, że się jej poddam niestety

a kiedy już oczy wypłaczę

i wykrzyczę w kłótni z nią

kolejne niepotrzebne słowa

może się schowa?

może wróci w wyższe rejony

ponad moim życiem

może tylko z góry

będzie spoglądała

czy radzę sobie

kiedy pole walki mi oddała

głupia samotność

 

 

 

 



Marzy mi się wiosna jak z bajki,
kolorowa, ciepła, pachnąca
by w krąg kwitły niezapominajki
atrząc oczkiem w złotą tarczę słońca
by za rękę cię mocno trzymając
biec nad wody strumyka leniwe
gdzie jak w lustrze się przeglądają
skromne, ciche kwiatki urokliwe
nasze twarze w wodzie odbite
na tle słodkich niezapominajek
i wpatrzone w siebie z zachwytem
tylko mi się chyba tak wydaje.

  
                       

Chodzę ulicami

po obcym mieście
kiedy stanie się

bliskie wreszcie?

ciężko przebić
mur z obojętności
w tym mieście
które mnie gości 

miasto poza mną
też stało się obce
więc gdzie
moje miejsce?

drzewa, rzeka, jeziora
tak samo wyglądają
ale zmierzchy

poranki, wieczory
wschody 
zachody słońca
inne zapachy
i barwy mają

tam mogłam
pobiec po rosie
uśmiechać się
na powitanie
tu jestem obca
nietutejsza
i tak na zawsze
zostanie

tam pozostały
cmentarze
i ci, co odeszli
w niebyt
tu czytam
obce nazwiska
i nic za serce
nie chwyta

miasto niedawno
poznane
nie zna mnie wcale
a ja potrzebuję
życzliwości
uśmiechu 
dobrego człowieka
przyjaznego spojrzenia
mijają kolejne dni
i...nic się nie zmienia



Pamiętasz?

była taka noc

noc
spadających gwiazd
otworzyłaś wtedy
okno na oścież
spróbowałaś
nie zasnąć tej nocy

pomyślałaś,
że szczęściu pomożesz
chociaż raz
ja wiem

życzenie nie z tych
co się spełnią
ale gwiazd na niebie
zatrzęsienie
i z tymi gwiazdami

to życzenie ma szansę
spłynąć do ciebie
na ziemię

złoty deszcz z nieba

da ci nadzieję
pozwoli

na marzeń spełnienie
tylko pomyśl

czy na pewno
tego chcesz?
czy na niebo
rozgwieżdżone

jesteś gotowa?

 



Dziwni przechodnie
późnym wieczorem
do domu im niespieszno
tam nikt nie czeka
idą przez noc samotnie
na powrót dla nich
do pustych domów za wcześnie

pociągi ich dawno odjechały
na stacji stoją i patrzą w dal
to nie są spóźnieni pasażerowi
to tylko ci
którym czegoś jest żal

późni przechodnie
szamocą się jak w matni
obok przemknęła miłość
a oni znów ostatni

nigdy się nie dowiedzą
co by było… gdyby
gdyby w czas przystanęli
gdyby się uśmiechnęli
spóźnieni na życie

przechodnie

 
 




Melancholia jesieni, tak subtelna i krucha, świat barwami się mieni, wiatr chłodniejszy już dmucha
ale przecież tak dobrze raczyć się smuteczkami, nikt się pewnie nie oprze, lecz pomyśli czasami
są łzy, są sny, a gdzie ty?
wszystkie liście opadną i zmieszają się z błotem, ale za cenę żadną nie chce myśleć się o tym
że wśród gałęzi nagich- czarne ptaki zasiądą, czasem braknie odwagi , aby spojrzeć przez okno
ten czas, też nasz…też go masz



 

Okno  otwarte szeroko

za oknem ciemna noc

i tylko księżyc i gwiazdy

ślą do mnie dziwną moc

znalazłam się w innym świecie

w nierzeczywistym wymiarze

głos twój cichutko coś niesie

ręce odkrywają nasze twarze

tulisz mnie mocno, serdecznie

w serce me wlewasz miód

i nagle, nieoczekiwanie

z mym ciałem staje się cud

i niepotrzebne już słowa

nie musisz szeptać nic

to mego życia odnowa

ja znowu pragnę żyć






Od życia dostałam za mało
nie to, czego chciałam
smutno bywało ogromnie
ktoś kiedyś zapomniał o mnie
dziś już nie czekam, nie marzę
godzę się na bieg zdarzeń
co ma być, będzie na pewno
chociaż niewiele przede mną
i po co się tak szarpałam
w purpury ubierałam
chciałam przechytrzyć los
a zebrałam liliowy wrzos
coś mi w duszy umarło
już nie zmartwychwstanie
złe myśli górę wzięły
samotnością wypchane



 


Kiedyś przyjdzie

nieproszona

nie zapraszana

uśmiechnie się do nas

w niemym geście pożegnania

nasza ostatnia niedziela

a po niej nie będzie już nic

nowy tydzień zacznie się

bez nas

każdy dzień skończy się 

zachodem słońca

bez nas

każdy dzień zacznie się 

uśmiechem

nie naszym

nie do nas

ale przecież będziemy żyli

będziemy się uśmiechali

będziemy udawali

że życie toczy się dalej

  


Halo...
co u ciebie słychać?
jak się czujesz?
jak zdrowie?
acha, wszystko dobrze
u mnie też
to jeszcze mi powiedz
jak pogoda
czy spadł już u ciebie śnieg?
a może nadal pada deszcz?
jakie masz plany na jutro 
na pojutrze?
acha...praca,  dzieci...
rozumiem kochanie
nie spotkamy się znów
a czas tak szybko leci
pa, do usłyszenia
trzymaj się
jak to ty
poczekaj...
nie chciałbyś jeszcze
dodać coś ważnego?
nie...?
bo co dodać można
mnie też nie jest łatwoi
i nie pytaj dlaczego

 


Nie zabijaj jej

obojętnością
drwiącą miną,

wzruszeniem ramion
ona tęskni

za twoją bliskością
bliskość waszą

po prostu uszanuj
nie patrz na nią

jak przez szybę
ona zniesie wszystko

co się da
I wykrzyczy ci

w niemej rozpaczy
miły mój

to przecież wciąż ja
ona zniesie kłótnie,

awantury
kłamstwa małe

i duże też
nie pokazuj jej

jak mało znaczy
nie mów,

że nie kochasz,

sam wiesz
ona

utonie w rozpaczy
jesteś przecież

jej kawałkiem nieba
całym szczęściem

i życiem też
jak poskładać

tę układankę
gdy jedno już

nie kochać chce




Czułość , radość , uspokojenie ,  szczęście , słońce , westchnienie 
tak było dobrze kochany , tak dobrze 
i mówiłam - niech tak zostanie ,  a przecież nie powinnam już mówić nic 
teraz tylko milczenie ,  milczenie między nami 
mnie mówić nie wolno , tobie zakazano słuchania, kochany…



Wierzę, że przecież

jesteś gdzieś
nie mogłeś odejść

tak bez słowa
jak niesie

pantoflowa wieść
przygarnęła cię

pewna wdowa

nie wierzę plotkom

to nie ty
ty byś nie odszedł

po kryjomu
szafy byś

nie wyczyścił
nie zostawiłbyś

pustego domu

na pewno jesteś

tuż za drzwiami
sprawdzam pokoje

kuchnię, salon
i drzwi od szafy

niedomknięte
i idę wkoło

coraz dalej
na stole klucze

porzucone
a drzwi zastałam

zatrzaśnięte
ślad po obrazie

jest na ścianie
zabrałeś go?

nie wierzę
sam mi go
  

podarowałeś

muszę głupie

łzy powstrzymać

sercu nakazać

lżejsze bicie

kochałam cię

ech ty głupcze

a ty uciekłeś

stąd tak skrycie


 

 

Przyjacielu mój
niezawodny przyjacielu
w tamten czas
niedobry, otępiały
twój czas i mój
był nie do przeżycia
stworzyliśmy
własny świat mały
wystarczałeś za wielu
pocieszałeś

tuliłeś, tłumaczyłeś
niewytłumaczalne
pocieszałam
tłumaczyłam, tuliłam
nie było to banalne
dzisiaj oboje wiemy
to nie tak miało być
miało być  na trochę
i miało być na niby

miało być

miło i spolegliwie
mieliśmy być szczęśliwi

ty w swoim świecie
ja w swoim
światów tych nic nie spina
nic nas przecież nie łączy
a wszystko nas rozdziela
więc dlaczego to boli?
w środku serca siedzi
znalazło wygodne miejsce
nazywa się tęsknota
w moich snach błądzi
żyć normalnie nie daje
a miało być na niby
a nie na za wcale
uwolnić się nie sposób
żyć bez tego  trudno
zamykam oczy i myślę
a co będzie jutro?

 

 

 

 

To już ostatni kubek kawy dziś kawy gorącej,  słodkiej , mocnej, 
pora późna, a sen nie chce przyjść, 
coraz częściej boję się  pory nocnej.
 
rozliczam się z mijającym dniem .przeżyty jakoś dzień kolejny ,  
na ścianie tańczy gasnący cień
za oknem wiatr, to wiatr jesienny 

zrobiłam wszystko?  pewnie nie coś pozostało niezrobione
 
niedokończony na biurku list i książka na sto piątej stronie
senne się przymykają oczy
 
czas z pogranicza jawy i snu

już nie dokończę, oddam się nocy
wtulam się cała w treść swoich snów ... 




Mija lato, znowu mija lato
coraz bardziej przyspiesza kroku
kwiaty gamą barw przebogatą
pysznią się jeszcze wszędzie wokół
osy brzęczą wśród śliw soczystych,
pachnie sad jabłkami kusząco
słońce złoci się na niebie czystym
jeszcze lato, jeszcze tak gorąco.
złoty promień we włosy wplatam
błękit nieba w oczach ukrywam
nie zapomnę nic z tego lata ,
choć je tylko w marzeniach przeżywam
zostanie smak malin na ustach
zostanie na dłoniach ślad wiśni
przyjdzie jesień w zmokniętych chustach,
a w jesieni - lato mi się przyśni




 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od początku stronę odwiedziło już 46038 odwiedzających
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja