ZMIERZCHEM  
 
  Panta rhei 08.04.2026 13:21 (UTC)
   
 
O nową przyjaźń bogatsza . o nową przyjaźń piękniejsza, w takt tanga,  walca,  marsza szłam  od wiersza do wiersza
przez lata , dni ,  godziny  szłam  za marzeniem,  na jawie sny swoje śniłam a reszta jest milczeniem starsza o nową przyjaźń ,  o nową przyjaźń mądrzejsza 
nie chciałabym ,żeby  było…rozpaczliwie,
jak czasami  w wierszach…



Ten piękny obraz namalowała dla mnie moja bardzo zdolna Koleżanka Ala O.




Tak wiele upłynęło lat , w pamięci wszystkie się kołaczą ,
wypiękniał, wydoroślał świat -te lata drogę moją znaczą
dar życia ciągle we mnie trwa , pomyłek nieco się zdarzyło,
czarna godzina, gorzka łza lecz wszystko zwyciężyła miłość
pożegnań i rozstania czas nikomu z nas nieokreślony
i póki serce bije w nas nie biją dla nas żadne dzwony
jeszcze się światem chcę zachwycać , do tchu utraty, aż do łez
a ty mi Panie tylko wybacz - to moje życie- takie jakie jest

 

Zgubiłam ważne listy wiosenne , słowa, jak słońca promienne
to zdarzyło się chyba w tamtym maju, w maju różne zguby bywają
i obeszłam wszystkie zagajniki , zawróciłam wszystkie strumyki
nikt nie słyszał o listach zgubionych ni o słowach na wiatr rzuconych
ja z tych listów marzenia tkałam,  czułe słowa czule nizałam
jak korale na sercu nosiłam , tyle miałam, tyle straciłam

P.S. Znalazca proszony o zwrot...jakby co...jakby gdzieś...




Za grzechy moje, wady moje, za nie poukładany 

 mój świat
rachunki spłacać będę sama, choćby to było tysiąc rat.




Nim zagubimy się

w przestrzeni
zanim o sobie

zapomnimy
w majowej ożywczej

zieleni
patrząc w oczy

czy tak powiemy?

że też czekałeś

życie całe
na traf, przypadek

niecodzienny
że wziąłeś go w dłonie

w zachwycie
i niesiesz

niczym skarb

bezcenny

i błogość

i szczęście ogromne
serce po brzegi

wypełniło
dany mi czas

zaborczo chłonę
póki trwa  to

co się zdarzyło

los spłacił długi

swoje wszystkie
z naddatkiem dał

z czegoś okroił
słowa kochane

ciepłe, bliskie
zakwitły wiosną

w sercu moim



 

Modlitwa moja
taka prosta
nie używam do niej
wielkich słów
daj mi proszę
Boże ile możesz
uniosę wszystko
bez zbędnych mów

każdy ciężar udźwignę
dzień zwykły i niedzielę
kłopotów się nie boję
wszak miałam ich już wiele

tylko pozwól mi jeszcze
wiem, wiem, każdy tak prosi
ale ja pokornie wyznaję
że moje życie próżni nie znosi
nie załatwione do końca sprawy
nie przegadane ułomności
pozwól mi Panie na dokończenie
to moja droga do wolności




Życie składa się z chwil
wiesz o tym
popatrz, ta chwila
która właśnie mija
jest jeszcze moja
i w sekundzie
niczyja

była własnością
przez mgnienie oka
już jest przeszłością
coś przyrzekałeś
w tej chwili
jej już nie ma
przyrzeczenia się
oddaliły

dla ciebie to przeszłość
ja utkwiłam
w teraźniejszości
stwarzam problemy
byle nie było prościej
tęsknię za ulotnymi
chwilami
proszę; nie umiem
bez tych chwil żyć
a one mają się
całkiem dobrze
lecz wolą
przeszłością być



Aniele Stróżu 

który obiecałeś

ze mną

i przy mnie być

na długą chwilę

zapomniałeś

jak mi bez ciebie

trudno żyć

nie było cię

gdy upadałam

błędne decyzje

podejmowałam

nie obchodziłam cię
kiedy wątpiłam

kiedy grzeszyłam

nie powstrzymałeś mnie

nietrafione  miłości

zawiedzione przyjaźnie

śmiałeś się?

pewno wagary

dobie zrobiłeś

z kumplami aniołami

piwo piłeś

nie było cię

dziś, proszę cię

Aniele Stróżu

pod swoje skrzydła

mnie weź

otul chmurami

pociesz śpiewami

obiecaj niebo

nie zostawiaj mnie

 

 

 


  

 

 Dziękuję Ci Boże , że ciągle jeszcze trwam
dziękuję za wiarę, którą w sobie mam 
dziękuję Ci za to co los dla mnie kryje   
dziękuję za radość , za łzy i za smutek 
dziękuję za uśmiech nawet wtedy ,
gdy uśmiechać się trudno
dziękuję za troski o bliskich
za swe codzienne niepokoje
dziękuję za przyjaciół  
dziękuję za miłość od ludzi wspaniałych 
i za nienawiść od wrogów - bo ona uczy mnie żyć
dziękuję za moje czekanie na cud 
chociaż cuda się nie zdarzają 
i chociaż teraz ciężko jest
 i może trzeba byłoby ponarzekać  
to Ty, Boże nauczyłeś mnie czekać 
dziękuję Ci za to czekanie
i  za poranne budzenie
i za codzienne wstawanie
i za noce czasami bezsenne
dziękuję za marzeń spełnienie
chociaż nic się nie spełnia
wlałeś we mnie dziwny rozsądek 
chociaż nigdy rozsądna nie byłam
napełniłeś mnie dziwnym przeczuciem 
że to nowej drogi początek



 

Wiosnę na dobre
przywiało
czekanie
to już historia
na szczęście
czasu znów mało
prysnęła euforia

a miało być
z pierwszym listkiem
zielono w sercu
i w głowie
zmartwienia pierzchną
wszystkie
tak było
w tej umowie

a miało być
z pierwszym
deszczem
świat dla nas
pojaśnieje
a świat-
wciąż szary jeszcze
nikłe daje
nadzieje

czy to wiosna- szachrajka
nami manipuluje?
czy to nie moja bajka
że się wiosennie nie czuję?

 

 

 

A Ty mi Panie wybacz

że żyłam tak jak żyłam

na pewno nie tak jak chciałeś

nieraz nade mną zapłakałeś

minęło tyle długich lat

więcej bylejakością zaznaczonych

gdzieś tam w oddali zmieniał się świat

ja swoim życiem bywałam zniesmaczona

pozwól mi Panie dziś wytłumaczyć

że własne błędy popełniałam

chciałam żyć po swojemu

dobrych rad nie słuchałam

Podarowałeś  mi Panie życie

wierzyłeś, że egzamin zdam celująco

ja jestem tylko słabym człowiekiem

schrzaniłam sporo, zabrakło słońca

pomyłek tyle popełniałam

czarne godziny  i gorzkie łzy

czasami jednak i się śmiałam

czasami zło zapominałam

wielu zawiodłam, nie sprostałam

żalu nie mogę mieć do nikogo

to tylko moja własna niewiedza

była mi tą wyboistą drogą

dziś, gdy rozstanie szybko się zbliża

choć czas nikomu nieokreślony

pozwól mi Panie bym jeszcze chwilę

popróbowała zerwać zasłonę

jeszcze mi pozwól światem się zachwycić

do ostatniego tchu, do łez

i wybacz proszę, wybacz moje życie

bo ono przecież tylko moje jest



 

Czy kiedyś , gdzieś tam
gdzie już nicość
odpuszczą mi winy nie popełnione
czy grzechem będzie, że się bałam
i nie wiedziałam
czy w dobrą idę stronę?

popełniałam rzeczy złe
ale i broniłam się
przed wieloma pokusami
czy tam osądzą, że robiłam żle
nie idąc za serca porywami?

czy będzie tam gdzieś zapomniane
że ja się czasem zapomniałam?
chciałam tak wiele, tak wiele mieć
i za łatwo to sobie odpuszczałam

czy ktoś podliczy me zasługi
bardzo skromniutkie, że aż żal
że tak mało zdołałam zrobić
a teraz tylko mroczna dal?

dziś ten rachunek sumienia
zatrzymał mnie w pół drogi
może nie wszystko skończone
może ten sąd odroczę
może umorzę sobie sama
pozaciągane  i niespłacone długi

 


 

Mój piękny anioł stróż

na jedną chwilę przymknął oczy

rozmarzył się

piękny, słoneczny dzień był

dlatego mnie przeoczył

pozostawiona sama sobie

uległam demonowi

demon chichotem okrył mnie złym

podciął mi nogi, popchnął, skaleczył
w jednej chwili, najbardziej złej

ze wszystkich marzeń mnie wyleczył

w tej samej chwili mój własny świat

zapełniony mrzonkami

rozpadł się na kawałków sto

a mnie pochłonął nocy aksamit

i w tej sekundzie , najbardziej złej

zrozumiałam życia kruchość i miałkość

a kiedy anioł mój

ocknął się z rozmarzenia

przerażony pochylił się nade mną

i ruszył do działania

jedna sekunda w pięknym dniu

zmieniła barwy mego życia

a ja dzisiaj, doświadczona losem złym

znów dokonałam ważnego odkrycia 
 

 



Życie jest tylko jedno
czasami o tym
zapominamy
to ,co było
nie wróci
najlepsze czy
najgorsze
wciąż jeszcze
przed nami

życie nam daje
naręcza darów
często się na nich
nie poznajemy
jeśli jest dobrze
pewno tak być musi
jeśli źle
wylewamy swoje żale
w życiu tym zwykłym
i niezwykłym
bywamy szczęściem
przepełnieni
a czasami jest
i tak
że przez ból i rozpacz
przygnębieni

na wszystkie zmarszczki
wokół oczu
na te bruzdy wyryte
na twarzy
zapracowaliśmy sobie
sami
wierząc naiwnie 
do końca
że złe się nam
nie przydarzy

a kiedy oczy pełne łez
bo jednak złe się
przydarzyło
przeklinamy cię życie
mówimy, żeś podłe
i chcemy skończyć
z tobą skrycie
chociaż je tylko
jedno mamy

i już nie chcemy
wiedzieć
co jeszcze
ma dla nas
w swych ramionach
i już nie chcemy
wiedzieć
czy odnajdziemy coś
w pustych dłoniach



 

Idzie powolutku

jeszcze nieśmiało
to wiosna
zostawmy stare sprawy za sobą
niech porwie je wiatr i niepogoda
przed nami wszystko nowe
wraca do nas świat bez wad
wiem, takich światów nie ma
stwórzmy je dla siebie
dziś nie liczmy lat
ta młoda dziewczyna i chłopak 
jak kiedyś
nad spokojną wodą
trzymają się za ręce
to my
patrzysz na moją twarz i mówisz
tak ładnie mrużysz oczy
i ta siateczka zmarszczek
to przecież jest urocze
ja ci wierzę
bo w twoim głosie
jest czułość i pragnieniei
i w twoim pożądaniu

ja się w niebyt nie zamienię
w twoich oczach
odbija się moja dusza
i szczęście moje
że ciągle cię wzruszam




 

Ile ciosów może przyjąć jedno serce
ile klęsk i rozczarowań
może znieść jedna dusza
jak wiele można zdziałać
gdy na działanie nikt nie czeka

ile można patrzeć w puste okna
za którymi nic nie ma
i myśleć, ciągle myśleć
i zastanawiać się
czy kogoś jeszcze wzruszamy
i czy nas ktoś wzrusza
jak długo można sięgać po coś
co zwie się owocem zakazanym
i otwierać szerzej drzwi
które nie dla nas zostały uchylone

wiesz o tym, ale nie potrafisz
przed nierozwagą się uchronić
ciągle zadajesz sobie pytanie
w głowie, w sercu
pytanie, które nie ujrzy światła dziennego
na zawsze pozostanie w dziwnym miejscu

na odpowiedź nie czekasz
chociaż czasami myślisz
w wielkim sekrecie
że optymizmem powiało
rozglądasz się, patrzysz, szukasz
wiesz już, widzisz, dostrzegasz
nic nie pozostało

 

Umarłam
nie wiem czy to był
wtorek, może jakiś czwartek
odkryłam twoją zdradę
i już wiem
kochać cię nie mogę dłużej
chyba zawrócę z tej podróży
która przywiodła mnie donikąd
myślałam
i co ja myślałam
że czas pokonam
że skończę w twych ramionach
beznadziejnie myślałam
umarłam
może w środę
zmartwień już nie dołożę
wystarczy na długo
wspomnień z tej podróży



Spróbowałam dotknąć nieba
choć dotykać nie potrzeba
zawierzyłam obłokowi
obłok rozwiał się jak dym
a za czarnym horyzontem
skryło się kwietniowe słońce
pogubiłam się w dotyku tym
szare, czarne czy błękitne
oczy deszczem zapłakane
na tę wiosnę znów rozkwitnę 
gdy mi wyjdziesz na spotkanie
gdzieś w pół drogi się spotkamy
most wiszący zbudujemy
po tym moście spróbujemy przejść
most się chwieje, dłoń schwycona
ciągnie nie w te stronę
czy odnajdę wspólną drogę
która była wymarzona
spróbowałam z tego mostu
ręką dotknąć nieba
ale ty mi powiedziałeś
dotykać nie trzeba

 

  

 

Znów psuje się pogoda
niknie świata uroda
za szybko tak
czemu dni pięknych mało
niewiele już zostało
czasu znak
przekwitły tulipany
bez już na śmierć skazany
samotnie tak
lilia jeszcze się dąsa
deszcz z białych płatków strząsa
słońca brak
szara deszczowa chmura
i ptaków mokre pióra
smutno mi
w snach krótkich barwy lata
jawa ze snem przeplata
burza grzmi

 

 

 

Z mojego okna
widać
piękny świat
przez wiele dni
przeze mnie
niezauważany
dziś widzę
połyskującą toń
i czas inaczej
odmierzany
w tej toni widzę
życia barwy
choć do tej pory
czerń przeważała
żaby kumkające też
naprawdę słyszę
nareszcie olśniona
spostrzegłam
że świat za oknem
piękny jest
to mój świat
nie oddam
tego widoku nikomu
nie będę
dzielić się z tobą
zapomniałeś drogi
do mojego domu
wtedy
gdy ciemność
mnie otaczała
gdy
wyciągając ręce
na pustkę trafiałam
gdy
bezgłośnie prosiłam

pomóż
a ty milczałeś





 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od początku stronę odwiedziło już 46042 odwiedzających
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja